24 stycznia 2015

IV. "Mowa jest srebrem, a milczenie złotem"

Witajcie Kochani! Chciałyśmy dodać ten rozdział szybciej, ale niestety z braku czasu wstawiamy go dzisiaj. Im bliżej maja, tym więcej do roboty. Ale nie zostawimy Was, nie martwcie się! :D Tymczasem zapraszamy i przyjemnego czytania!



       Młodzi chłopacy wrócili z meczu zadowoleni i o dziwo bez żadnego uszczerbku na zdrowiu, po ich dowcipie, którego ofiarą padł przypadkowo członek z biura aurorów. Wiedzieli, że koniecznie muszą się pochwalić tym bezcennym wyczynem Remusowi i Peterowi. Bez problemu mogli przewidzieć,  jaka będzie ich reakcja. Ale do spotkania z nimi zostały jeszcze dwa tygodnie.
Resztę wakacji Syriusz spędził w Dolinie Godryka z rodziną Potterów. Tam wraz z ich synem, Jamesem, dokazywali jak mogli mieszkańcom miasteczka. Niestety poza Hogwartem nie wolno im używać magii, więc wysilali swoje szare komórki, aby znaleźć sposób na zabicie nudy. I oczywiście znaleźli. Po całym zdarzeniu rodzice młodego Pottera byli tak wściekli, że zamknęli go na trzy dni w pokoju, opieczętowując drzwi i okna zaklęciami, a Syriusz musiał na ten czas przenieść się do innego pomieszczenia. Ich dwukierunkowe lusterka przydały się po raz kolejny. Nie bardzo rozumiał, czemu tak się wściekli. Skąd mogli wiedzieć, że ta biedna staruszka po zobaczeniu umalowanego na biało Jamesa z ketchupem na twarzy, weźmie go za ducha i zacznie wydzierać się jak opętana? Oczywiście w czasie jak siwiuteńka pani dramatyzowała nad zobaczeniem jakiegoś nieboszczyka, Syriusz podszedł do niej od tyłu, pod peleryną niewidką, najciszej jak potrafił i szepnął jej do ucha: „Cześć słodka”. Kobieta dostała szału. Zamachnęła się laską w tył, co wywołało niezbyt przyjemne gruchnięcie o głowę długowłosego i słyszalne jęknięcie z jego strony. Ale na tym się nie skończyło. James nie wytrzymał i wybuchnął tłumionym na siłę śmiechem, co dało odgłos czegoś między parsknięciem a szczeknięciem. Tego było za wiele dla trzynogiej. Zaczęła bez zastanowienia wymachiwać laską na prawo i lewo. Syriusz, który chciał ją zręcznie wyminąć, nie zauważył zbliżającego się bez ostrzeżenia kija i nie uchylił się porę. Zwalił się na chodnik z całym impetem, czując narastający ból w żebrach. Tak zajęło go rozmasowywanie miejsca po uderzeniu, że nie zauważył swojej ręki i nóg wystających spod peleryny. Uświadomił go w tym dopiero kolejny krzyk kobiety. Ten niestety ściągnął już ciekawskich. To był znak dla przyjaciół, że czas wziąć nogi za pas. James podbiegł do Syriusza, chcąc pomóc mu wstać, ale kobieta znowu zamachnęła się, aby przyłożyć temu czemuś. Na szczęście zwinność nie zawiodła chłopaka i tym razem. Złapał kij i wyrwał go stanowczo kobiecinie z ręki. Łapa pozbierał się wreszcie z ziemi i oboje czym prędzej, ukrywając się pod peleryną, uciekli na drugą stronę ulicy, aby uniknąć świadków i z daleko obserwować rozwój wydarzeń. Kółeczko zainteresowanych ludzi zgromadziło się wokół kobiety, aby usłyszeć tą absurdalną historię. Na nieszczęście opisane zdarzenie usłyszeli także rodzice Jamesa. Charlus od razu znalazł wytłumaczenie zagadki leżących samotnie na ziemi nóg. Rozjuszony poszedł do domu.
- James! Do mnie, natychmiast! – wydarł się jak tylko przekroczył próg.
Chłopak usłyszał wezwanie i szybko zmył do końca swój boski makijaż.
- Stary, masz przesrane – wyszczerzył zęby w uśmiechu Syriusz i poklepał przyjaciela po plecach.
- Łapa, tobie też to nie ujdzie na sucho – spojrzał na niego spod byka i zbiegł po schodach prosto do paszczy lwa. Syriusz usłyszał dochodzącą z dołu głośną tyranię głoszoną przez pana Pottera. Nie mógł powstrzymać śmiechu, mimo że jego przyjaciel mógł się pożegnać z beztroską końcówką wakacji.
Po wysłuchania kazania od swojego ojca  James wrócił na górę, aby pokrótce streścić cały ochrzan, który zebrał. Przewinęły się słowa typu: nieodpowiedzialny gnojek, szczeniackie wybryki, ojciec wspomniał także, że powinni go wywalić z Hogwartu. Jednak najgorsza w tym wszystkim była kara. W ten sposób młody Potter został uwięziony na trzy dni w swoim pokoju. Właśnie naśmiewali się z Syriuszem z biednej staruszki, korzystając ze swoich dwukierunkowych lusterek.  Kiedyś znaleźli w pewnej książce to ciekawe zaklęcie i zaczarowali dwa lusterka w razie oddzielnych szlabanów. Nagle do pokoju weszła Dorea.
- Koniec szlabanu! Idź po Syriusza i zejdźcie na obiad – powiedziała chłodno matka chłopaka – A co ty tam masz, młody panie? – podeszła i wyrwała synowi coś z dłoni – Po co ci lusterko?
- Wiesz mamo, sprawdzałem czy włosy dobrze sterczą, ściany mają oczy – uśmiechnął się, czochrając swoją niesforną fryzurę. Dorea nie potrafiła powstrzymać rozbawienia. Tak bardzo wkurzał ją ten gówniarz, ale kochała go nad życie. Nie ważne co zrobi i tak będzie jej ukochanym łobuzem.

              Końcówka wakacji zleciała Jamesowi i Syriuszowi na grze w quidditcha, chodzeniu nad rzekę i spaniu. Szukający Gryffindoru chciał poprawić swoją kondycję, która nieco podupadła po dwóch miesiącach, ale też zależało mu na podszkoleniu przyjaciela. Łapa od trzeciego roku w Hogwarcie próbował dostać się do drużyny jako obrońca, niestety bezskutecznie, bo zawsze ktoś okazywał się zwinniejszy od niego. Tak, Syriusz mógł pozazdrościć refleksu wielu osobom, ale postawił sobie cel i miał zamiar go osiągnąć. W tym roku obroni wszystkie bramki i upokorzy swojego młodszego brata, Regulusa, który gra w drużynie Ślizgonów.

                  Został już tylko tydzień do rozpoczęcia piątej klasy. Nadszedł czas, aby udać się na Pokątną. Syriusz znowu urósł i szata sięgała mu zaledwie do połowy łydki, a James musiał kupić nowy kufer, bo poprzedni razem z Syriuszem przypadkowo podpalili.
Szli wzdłuż szeregu szyldów i wystaw, akurat obok Esów i Floresów, kiedy przez szybę dostrzegli blond chłopaka o podkrążonych oczach i wychudłej twarzy. Dzwonek zadźwięczał ogłaszając wyjście klienta.
- Remus! Całe wieki cię nie widziałem – rzucił się na chłopaka James, klepiąc go po plecach. Syriusz podszedł i wziął z niego przykład – Zmizerniałeś coś, Luniaczku – spojrzał na Huncwota znacząco.
- Cześć chłopaki, was też dobrze widzieć – odparł blondyn, siląc się na wymuszony uśmiech – Dzisiaj pełnia, więc nieco wyrozumiałości – dał Jamesowi kuksańca w bok.
- To już ostatni raz, kiedy jesteś sam. Twój mały futerkowy problem już niedługo będzie naszą wspólną randką w blasku księżyca. Czyż nie romantycznie? – wypalił Syriusz, na co cała trójka parsknęła głośnym śmiechem.
Teraz już trójka przyjaciół szła kupić potrzebne ingrediencje na eliksiry, kiedy nagle Jamesowi mignęła ruda czupryna.
- Lily!
- Niby gdzie? – spytał Remus
- Hola, hola, Rogasiu! Pamiętaj, że przegrałeś zakład. Nawet półsłówkiem! – przypomniał mu Syriusz, za co James odwdzięczył mu się piorunującym spojrzeniem swoich głębokich, orzechowych oczu. Lupin spojrzał na nich pytająco, ale nie odezwał się, poczekał, aż przyjaciele sami zaczną mówić.
- Serio? James, naprawdę przyjąłeś taki warunek? Jestem co najmniej w szoku. Czyżby przeszła ci chętka na Evans? – krztusił się ze śmiechu Remus, ocierając łzy rozbawienia – Coś czuję, że Lily w podzięce padnie Syriuszowi do stóp!
- Och, zamknijcie się już, bo nie wytrzymam, a staram się zachować powagę.  – Jamesowi drgały niebezpiecznie kąciki ust, a oczy śmiały się wesoło.
Weszli do apteki po składniki do eliksirów i ku ich radości spotkali tam Dorcas Meadowes i Lily Evans wraz z Anne. Syriusz od razu podszedł przywitać się z Dorcas. Była to  niesamowita dziewczyna. Jej proste, hebanowe włosy opadały kaskadą na ramiona, a burzowe oczy puszczały łobuzerskie iskierki. Jako jedyna chętnie przyjaźniła się z Huncwotami, ale najlepiej dogadywała się z Syriuszem. Był jej jak brat. Poczochrany James zmierzwił swoje włosy i bezradnie starał się przekazać Lily „cześć”, świdrując ją wzrokiem. Jak on kochał te jej oczy. Kolor żywej, wiosennej trawy. Za każdym razem kiedy patrzyła  na niego tym głębokim spojrzeniem, czuł jak ciarki przebiegają mu po kręgosłupie. Jej rude włosy tworzyły znakomity kontrast z oczami. Była najniższa spośród swoich przyjaciółek, sięgała Dorcas, która była z nich najwyższa, do brody. Spojrzała na Jamesa pytająco , zdziwiona, że jeszcze nie usłyszała od niego znienawidzonego zdania „ To co Evans, umówisz się ze mną w końcu?”. Podeszła przywitać się z Remusem i spytała go na ucho:
- Co się stało Potterowi? Ktoś mu w końcu wyrwał język? – Remus parsknął śmiechem, ale szybko go pohamował
- Nie, biedaczek przegrał zakład i przed tydzień w Hogwarcie będziesz od niego wolna. Możesz za to podziękować Syriuszowi. – „No tak, Syriusz!” podbiegła do niego i rzuciła mu się na szyję. Chłopak zdziwiony odsunął ją od siebie i wpatrywał jakby miał przed sobą niedźwiedzia Grizzly.
- A tobie co? Wypiłaś za dużo piwa kremowego? – Lily zaśmiała się promiennie do Syriusza, na co James mógł tylko ciskać zazdrosne spojrzenia
- Syriusz, jesteś wielki! Nie wiem, jak ci dziękować. To najlepsza rzecz, jaką mogłeś dla mnie zrobić. Obiecuję, że jak będziesz miał problem w eliksirach, śmiało możesz do mnie przyjść – poklepała go po torsie i podeszła do Anne, która rozmawiała akurat z Remusem. „ To będzie piękny początek roku” pomyślała i zaśmiała się w duchu.
- Wybaczcie chłopaki, ale musimy już iść. Do zobaczenia w pociągu! – krzyknęła Anne i wzięła rudą pod rękę – Dorcas, chodźże już! – zawołała do przyjaciółki, która chichrała się jak wariatka z Syriuszem
- Już…hahaha….idę…. – powiedziała ledwo, nie mogąc się opanować. Pomachały chłopakom i wyszły, zostawiając ich samych przy drzwiach sklepu
- To będzie najgorszy początek roku – fuknął James, na co pozostała dwójka Huncwotów wybuchnęła głośnym śmiechem.

20 komentarzy:

  1. Biedny Rogaś. Nie mógł porozmawiać z Lily. Jej reakcja na tą wieść była niesamowita. Mało nie spadłam z krzesła jak ona rzuciła się Łapie na szyję. Ciekawa jestem co dalej. Weny, weny i jeszcze raz weny życzę ~Dorcas

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć dziewczyny
    Teraz niestety nie skomentuję, bo już późno. Chciałam zaprosić Was do mnie na bloga www.ruda-i-huncwoci.blog.pl tam pojawiło się krótkie ogłoszenie
    Oprócz tego chciałabym nominować was do LAB szczegóły znajdziecie tutaj:
    http://ruda-i-huncwoci.blog.pl/liebster-blog-award/
    Pozdrawiam i zapraszam
    EM

    PS. Wpadnę do was najpóźniej w poniedziałek wieczorem

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem tak, gdybym była sama w domu śmiałabym się śmiechem szaleńca. Rozdział jest GENIALNY. Motyw z babcią mnie powalił. Cieszę się, że biedna kobieta nie zeszła na zawał, bo Łapa i Rogacz skończyliby w Azkabanie.

    No no Lily klei się do Syriusza.... James pewnie był załamany. W sumie mu się nie dziwie. Mocno trzymam kciuki za rozczochrańca. Podejrzewam, że ten tydzień bez nagabywania Evans będzie mu się dłużyć, ale kiedy się skończy to będzie ciekawie. Podejrzewam, że ruda wtedy bd nękana podwójnie, żeby nic w przyrodzie nie zginęło :)

    Pozdrawiam :*
    jesteście świetne
    Em

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo!
      Nie wiemy czy wiesz, ale takie pochwały naprawdę budują :D np. ja, czyt. Łapa, siedzę właśnie przed laptopem i uśmiecham się do siebie jak głupi do sera :D
      W sumie też trochę szkoda mi Jamesa jak na to patrzę, ale... nie może mieć facet za dobrze!

      Usuń
  4. Boże, co za fantastyczny rozdział !!! Śmiałam się jak głupia, kiedy czytałam opis ,,walki Huncwotów '' ze staruszką. Wciąż nie wierzę w to, że jakaś starsza pani mogła ich pokonać !
    A co do Rogasia i jego miłości do Lily, to biedny chłopak...jego miłość była tuż koło niego, ale zamiast przytulić naszego Pottera, przytulała jego najlepszego przyjaciela....oj biedny ! Tak mi go było szkoda kiedy nie mógł się do niej odezwać, ale cóż nikt nie powiedział, że będzie łatwo !
    Życzę wam weny i pozdrawiam gorąco !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo za komentarz i udział w nominacji!
      Pozdrawiamy! :D

      Usuń
  5. W końcu mogę skomentować Waszego bloga :) Więc tak, pierwsze, co chciałam powiedzieć, to to, że piszecie naprawdę super. Szybko się czyta (aż za szybko), genialne teksty i pomysły chłopaków. Śmiałam się jak głupia, czytając o staruszce. Dobrze, że Huncwoci mieli lusterka podczas szlabanu. Już się nie mogę doczekać pierwszego tygodnia w Hogwarcie, a co za tym idzie, tygodnia spokoju Lily, chociaż mam nadzieję, że mimo wszystko James znajdzie jakiś sposób na nieprzerwane zaloty ;)
    A tak poza tym, to jestem pełna podziwu, że razem piszecie bloga. Ja w życiu nie doszłabym do porozumienia ani z jedną, ani z drugą przyjaciółką.
    Pozdrawiam i życzę weny.
    Luthien

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie udało nam się dojść do wniosku, dlaczego niektórzy nie mogą dodawać komentarzy :D Oraz też jestem pełna podziwu(Łapa), że obchodzi się bez większych sprzeczek. Chociaż wiadomo, każda ma swój pomysł, ale na razie dobrze to funkcjonuje :D
      Dziękujemy bardzo za miłe słowa i pozdrawiamy! :)

      Usuń
  6. Hejka, nie wiem czy wyprzedzedzam rozdiały czy nie, ale spikniecie Dorcas i Syriusza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to byłby bardzo duży spoiler jeśli odpowiemy, a nie chcemy raczej tego robić :) Więc zapraszamy do czytania, aby się dowiedzieć.
      Pozdrawiamy!

      Usuń
  7. Zapraszam na nn. syriusz-black-i-dorcas-meadowes.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. ŁAPO czekam na więcej :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się składa, że następny rozdział pisze Rogacz, która ma ogromny udział w sprawdzaniu rozdziałów. Bez niej nie były by one logiczne :)
      Ale dziękuję bardzo :)
      ~ Łapa

      Usuń
  9. Jąkają xD Fragment z babcią okładającą biednego Syriusza laską był boski :-) Lili szczęśliwa tygodniem spokoju ;-) Jeszcze dziewczyna zatęskni! :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej. Chciałam was zaprosić do mnie na rozdział 18.
    I kiedy dodacie nową notkę?

    OdpowiedzUsuń
  11. Leżę i nie wstaję ! Czytając tą notkę i dochodzą do momentu gdzie opisujecie dowcip Huncwotów , stoczyłam się z łóżka na podłogę i wcale nie chce mi się wstawać! . Boże a ta starsza pani ? podbiła moje serce lejąc laską Łapcię ! I Rogaś udający ducha z posmarowaną ketchupem twarzą ! . Najlepszy Łapa i jego wystające kończyny spod niewidki ! . Spotkanie na pokątnej z Lily , Dorcas , Ann i Remusem . Biedny Rogaś nie mógł się nawet odezwać , do Lily która ze szczęścia rzuciła się na Syriusza . Z jednej strony śmiałam się jak głupia a z drugiej współczułam Jamesowi za to że nawet nie może się odezwać do osoby którą kocha ! . Słów mi brakło więc lecę czytać dalej .
    Pozdrawiam
    Mała Czarna ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. Syriusz pobity przez starszą panią! :O
    Rozdział cudny! Tyle, że przez niego zakrztusiłam się własnym śmiechem. Całe szczęście, że jestem sama w domu...
    Jedynym minusem tutaj jest... Uwaga, uwaga... Rażący błąd w drugim słowie czytając od góry. Napisałaś ,,Młodzi chłopACy..." . To jeden z najgorszych błędów jakie się najczęściej popełnia ;/
    A po za tym cudownie xd
    Lęcę dalej czytać ;)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej,
    no, no kawały dobre, a ojciec Jamesa się wkurzył i to bardzo, Lilli wdzięczna Syriuszowi za ten zakładi jest uwolniona od Jamesa chociaż na trochę...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń