3 maja 2015

XIV. Zakochany Severus

Witamy! Zgodnie z obietnicą udało nam się napisać rozdział przed maturami. Wrzucamy go trochę na ostatnią chwilę przed egzaminami, ale mamy nadzieję, że nam wybaczycie. Podejrzewamy, że do 21 maja raczej nie ukaże się kolejna notka, bo dopiero w tym dniu kończymy pisać, to co musimy. Na pewno będziemy czytać Wasze blogi! :)

Rozdział dedykujemy Rogatej, która jest autorką dwusetnego komentarza na naszym blogu i która najgłośniej domagała się notki przed egzaminami! Jesteś wielka! Wszyscy jesteście! Nadal nie wierzymy w to, że w tak krótkim czasie udało nam się zebrać tyle komentarzy. Nie zanudzamy Was już więcej naszą paplaniną. Trzymajcie za nas kciuki, żebyśmy dały z siebie wszystko na maturach. Miłej lektury! :)
~ Łapa i Rogacz



Albus Dumbledore usiadł wygodnie przy kominku w swojej sypialni. To właśnie tutaj spędzał wszystkie wieczory po opuszczeniu swojego gabinetu. W tym w tym miejscu powstawały jego najznakomitsze pomysły. Ten pokój wielokrotnie był świadkiem jego rozmyślań. Tak, Albus Dumbledore co wieczór siadał przed kominkiem i wpatrując się w ogień, zastanawiał się, czy te wszystkie pogłoski o Tomie Riddlu są prawdziwe. Dyrektor Szkoły Magii i Czarodziejstwa wielokrotnie wspominał swojego niedawnego ucznia. Pamiętał, jak powiedział małemu Tomowi o tym, że jest obdarzony magiczną mocą, jak stara Tiara Przydziału przydzieliła go do Slytherinu. Pamiętał też, jak zdolnym uczniem był Tom. Czy to możliwe, aby teraz parał się czarną magią, ukrywając się pod nazwiskiem Lorda Voldemorta? Dzisiejszej nocy Dumbledore nie myślał jednak o byłym uczniu. Swoje refleksje skupiał na o wiele bardziej przyjemnym temacie, którym według niego była miłość. Tak, stary Albus myślał właśnie o tym. Uważał bowiem, że to miłość napędza ten świat. Wierzył, że właśnie to uczucie sprawia, że warto żyć. Był pewny, że żadna, nawet najbardziej zaawansowana magia, żadne, nawet najbardziej czarnoksięskie zaklęcie, żaden, nawet najpotężniejszy czarodziej nigdy nie będzie w stanie pokonać miłości. Wiedział, że miłość jest wieczna, niezniszczalna i silniejsza od śmierci. Żałował tych, którzy nie potrafili kochać, uważał ich za umarłych za życia. Współczuł tym, którzy nigdy nie czuli się kochani. Sam robił wszystko, aby uczyć swoich podopiecznych tego, że to właśnie to uczucie jest najważniejsze. Dumbledore zastanawiał się, co zrobić, aby tegoroczne Święto Miłości było wyjątkowe. Wiedział, że niektórzy uważają Walentynki za coś zbędnego i niepotrzebnego. Miał świadomość, że część ludzi nie postrzegała ich jako święta. Zasmucało go to, że znajdywali się tacy, którzy wyśmiewali ten dzień i wcale nie świętowali. Oczywiście Albus zgadzał się z tymi, którzy mówili, że trzeba kochać przez cały czas, a nie tylko jeden dzień w ciągu roku, ale uważał, że w tym dniu trzeba to robić w sposób wyjątkowy i dlatego też postanowił wymyślić coś, co przekonałoby do tego także jego studentów. Starzec długo zastanawia nad tym, jak uświetnić ten dzień. Chciał nawet odwołać piątkowe lekcje, ale po dłuższym namyśle stwierdził, że to nie najlepszy pomysł. Później wpadł na pomysł zorganizowania kuligu dla całej szkoły, chciał porozmawiać z Hagridem i poprosić go, by przygotował testrale do zaprzęgu sań, ale po chwili doszedł do wniosku, że profesor McGonagall nigdy nie wsiądzie na sanki, a dyrektorowi bardzo zależało na tym, by każdy celebrował to wyjątkowe święto. W końcu Dumbledore znalazł rozwiązanie swojego problemu i uradowany klasnął w dłonie. Szybko wysłał patronusa do madame Rosalie. Był pewien, że jego dobra przyjaciółka przystanie na propozycję, którą zamierzał jej złożyć. Szczęśliwy, że wpadł na kolejny genialny pomysł, założył długą nocą koszulę i szlafmycę, po czym udał się do łóżka.



*



Młody, przystojny chłopak właśnie przeskoczył przez dziurę w portrecie. Po raz pierwszy od bardzo dawna na jego twarzy nie widniał uśmiech. James Potter nie miał wcale powodów do radości. Był zły, głodny i przemarznięty do szpiku kości. Kto normalny urządza treningi w lutym? Niby jak miał latać na miotle, kiedy wiejący wiatr, sypiący śnieg i odmarznięte ręce uniemożliwiały mu kontrolowanie Srebrnej Strzały? Jak przy takiej pogodzie i panujących ciemnościach miał złapać znicza? Oczywiście, że zależało mu na zdobyciu pucharu, ale uważał, że trenowanie w takich warunkach nic im nie da, ewentualnie przyniesie przeziębienie. Rogacz uwielbiał quidditcha, ale zamiast wieczornego treningu wolałby spędzić czas z przyjaciółmi, którzy pewnie świetnie się razem bawili albo chociaż siedzieli w ciepłej bibliotece i pisali wypracowanie dla Slughorna, a on latał na miotle i próbował złapać złotą piłkę, co niestety nie udało mu się dzisiaj ani razu. Pierwszy raz James nie zdołał uchwycić znicza. To właśnie to spowodowało, że chłopak był zły. Był wściekły na samego siebie. Koledzy i koleżanki z drużyny próbowali go pocieszyć, mówiąc, że trening przy takich warunkach pogodowych był głupotą, ale Rogacz nic sobie z tego nie robił, pierwszy raz nawalił i czuł się z tym po prostu źle. Uważał, że nie może zwalić wszystkiego na śnieżycę, bo niejeden wygrany mecz rozgrywał się w czasie burzy i siarczystego deszczu. Rozgoryczony Potter udał się do dormitorium. Był pewien, że spotka tam swoich przyjaciół, ale niestety tak się nie stało, bo ci udali się na kolację. James cisnął swoją miotłę na łóżko i udał się do łazienki. Gorący prysznic i suche ubrania to coś, czego w tej chwili potrzebował. Rozluźniająca kąpiel przyniosła pożądany efekt i sprawiła, że nastrój szukającego nieco się poprawił. Chłopak postanowił dołączyć do swoich przyjaciół w Wielkiej Sali. Gdy tylko wyszedł z salonu Gryfonów do jego ramienia od razu przykleiła się Stella. Na szczęście dziewczyna nie usłyszała przekleństwa, które na jej widok wyszło z ust Rogacza. Chłopak miał powoli dość swojej dziewczyny, która robiła wszystko, by spędzić z nim każdą wolną chwilę. Dziękował Merlinowi, że Stella nie jest Gryfonką, dzięki czemu mógł mieć chociaż trochę prywatności. Oczywiście Potter nie przyznał się do tego przyjaciołom, nie chciał usłyszeć od Syriusza tych znamiennych słów: „A nie mówiłem?”.
- Jimmy – zaczęła słodko Krukonka – Jesteś nareszcie. Nie mieliśmy dzisiaj żadnej wspólnej lekcji. Nie widziałam cię przez cały dzień i strasznie tęskniłam – powiedziała, przybliżając swoje usta do jego twarzy.
- Przecież mówiłem ci wczoraj, że mam trening – odparł.
- Tak, wiem. Ale on tak długo trwał. Już myślałam, że nigdy nie wrócisz – gruchała - James, muszę ci zadać ważne pytanie – powiedziała McGregor.
- Możesz to uczynić w drodze do Wielkiej Sali? - zapytał okularnik, ciągnąc ją za rękę – Jestem strasznie głodny. 
- James! To, o co chcę cię spytać, jest ważniejsze od twojego pustego żołądka! - powiedziała oburzona i skrzyżowała ręce na piersi. Rogacz przystanął posłusznie, by posłuchać swojej drugiej połówki. Czuł jak w jego brzuchu wszystko skręca się z głodu. 
- Przepraszam, kochanie – rzekł potulnie – Powiedz, co jest takie ważne – zachęcił ją przepraszającym uśmiechem. Tylko zrób to szybko – pomyślał.
- Chciałam cię zapytać, dokąd mnie jutro zabierasz – oznajmiła, patrząc mu prosto w oczy. Mózg rozczochrańca pracował teraz na najwyższych obrotach. Zastanawiał się, dlaczego miałby ją gdzieś zabierać. Przecież nie miała urodzin. Mieli miesięcznicę? Naprawdę chciała świętować coś takiego? Czasami James żałował całej tej zemsty na Evans. Zwłaszcza po tym, kiedy okazało się, że Lilka wcale nie była zainteresowana Łapą. Oprócz tego wcale nie zdawała się być zazdrosna o Stellę, a o to przecież chodziło okularnikowi.
- Jutro są walentynki. Mam nadzieję, że nie zapomniałeś – głos blondynki zabrzmiał złowrogo.
- Eee... oczywiście, że nie – powiedział Rogaty, posyłając jej jeden ze swoich huncwockich uśmiechów. - Ale niech jutrzejszy dzień pozostanie niespodzianką, dobrze? - zapytał, po czym cmoknął ją w policzek. Rozpromieniona dziewczyna nie zadawała już żadnych pytań i para, ku ogromnemu zadowoleniu chłopaka, udała się w końcu na kolację.


*


Roześmiani i najedzeni Huncwoci przeskoczyli właśnie przez dziurę w portrecie. Ich dobry humor był zasługą Syriusza, który chwilę wcześniej opowiedział im wyjątkowo śmieszny dowcip. Nawet Remus chichrał się jak opętany. Gdy przyjaciele w końcu się uspokoili, zauważyli, że w Pokoju Wspólnym panuje jakieś niezwykłe poruszenie. Niektóre dziewczyny piszczały radośnie i szeptały coś po kątach z przyjaciółkami, za to spora część osobników płci męskiej wydawała się być jakby trochę zielona na twarzy. Chłopacy zastanawiali się, o co może chodzić Gryfonom. Peter wskazał palcem, na sporą grupkę uczniów kłębiącą się pod tablicą ogłoszeń, wyjaśniając kolegom, że zapewne tam znajdą źródło tego dziwnego zamieszania. Syriusz przecisnął się przez tłum uczniów, który w większości składał się z rozchichotanych dziewcząt i przeczytał znajdujące się na tablicy ogłoszenie:


Drodzy Uczniowie i Nauczyciele!
Jutro z okazji Święta Miłości, zwanego potocznie Walentynkami odbędzie się bal dla wszystkich studentów i pracowników naszej szkoły. To niezwykłe wydarzenie odbędzie się w gospodzie madame Rosalie w Hogsmeade. Z tej okazji jutrzejsze lekcje zostają skrócone o połowę. Kochani, celebrujcie to wspaniałe święto!


Albus Percival Wulfryk Brian Dumbledore,
Dyrektor Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie.


Łapa opowiedział przyjaciołom o tym, co przeczytał. Huncwoci nie wydawali się być specjalnie zachwyceni wizją tańczenia przy romantycznych piosenkach. Nie mieli nic przeciwko balom, ale uważali, że walentynki to marna okazja do tego, bu urządzać tak dużą imprezę. Najbardziej niezadowolony z tego wszystkiego był James. Wiedział, że powinien zaprosić Stellę, chociaż wcale nie chciał tego robić. Wolałby już iść sam. Czuł, że ze swoją zazdrosną i zaborczą dziewczyną raczej nie będzie się świetnie bawił. 
- Z kim idziecie? - zapytał nagle Glizdogon, który w duchu liczył na to, że jego przyjaciele postanowią pójść na bal samotnie. On sam wiedział, że raczej nie uda mu się w jeden dzień znaleźć dla siebie partnerki i nie chciał odstawać od swoich kolegów.
- Znajdę jutro jakąś uroczą towarzyszkę dla siebie – powiedział Łapa, uśmiechając się szeroko. 
- Zaproszę Stellę – powiedział Rogacz bez cienia entuzjazmu i udał się do dormitorium.


*


W piątkowy poranek Syriusz Black zrobił coś, czego nie robił nigdy wcześniej. Wstał skoro świt, założył czyste ubrania, wziął pelerynę-niewidkę oraz Mapę Huncwotów i wyszedł z dormitorium, nie budząc nikogo. Gdy tylko opuścił salon Gryfonów, zauważył, że zamek wygląda jakoś inaczej. Korytarze przyozdobione były różowymi i czerwonymi balonami w kształcie serc. Wszędzie latały małe amorki, które w bawełnianych workach trzymały serduszkowe confetti. Pewnie zamierzały obsypywać nim zakochane pary. Łapa pomyślał, że Dumbledore zwariował. Pół nocy Syriusz zastanawiał się nad tym, co zrobić, by Rogacz nie zabierał na bal McGregor. Black nie pałał do Stelli miłością. Uważał, że dziewczyna oczywiście jest bardzo ładna, ale sądził, że jej poziom inteligencji pozostawia wiele do życzenia. Ponadto widział, jak James męczy się, spędzając czas z Krukonką. Łapa nic nie mówił kumplowi, ale chciał mu jakoś w tym pomóc. On sam miał dość tej blondynki, która cały czas za nimi łaziła i wiecznie chciała wiedzieć, co robią. Złościła się na Jamesa, że coś przed nią ukrywa. Odkąd Rogacz związał się z McGregor, Huncwoci nie wywinęli żadnego kawału, bo wszechobecna Stella im na to nie pozwalała. Długowłosy wymyślił więc świetny, jego zdaniem, plan, który pozwoliłby mu pozbyć się tej denerwującej dziewuchy. Musiał wprawdzie nagiąć parę punktów szkolnego regulaminu, ale jakoś za bardzo się tym nie przejmował, przecież robił to codziennie. Syriusz wyciągnął z kieszeni kawałek pergaminu i stuknął w niego różdżką. Gdy już miał przed oczami cały plan Hogwartu, zaczął na nim szukać Slughorna. Po kilku sekundach znalazł kropkę z nazwiskiem profesora. Nauczyciel był w swojej sypialni. Nie namyślając się dłużej, okrył się peleryną i wszedł do gabinetu starego Ślimaka. Wiedział, że robi źle, ale miał nadzieję, że Slughorn nie pogniewa się, gdy zniknie mu parę kropel jednego eliksiru. Po kilku minutach znalazł w końcu to, czego szukał. Co parę chwil sprawdzał też, czy belfer nie opuszcza swojego pokoju. Łapa wyczarował małą fiolkę, przelał do niej odrobinę mikstury i zadowolony z siebie opuścił pomieszczenie. Chłopak wrócił do swojego dormitorium, odłożył mapę i pelerynę na miejsce, po czym zabrał się za kolejną część swojego planu. Zbliżył się ostrożnie do łóżka, na którym spał James, nachylił się nad nim i wyrwał mu kilka włosów z jego bujnej czupryny. Rogacz tylko przekręcił się na drugi bok, zamruczał coś, co brzmiało jak „Mmmm... Lily” i spał dalej. Black użył całej siły woli, żeby się nie roześmiać. Wrzucił swoją zdobycz do fiolki z eliksirem, po czym położył się do łóżka, by nie budzić podejrzeń kolegów.


*



Wszyscy nauczyciele zgodnie stwierdzili, że cieszą się z tego, iż ich skrócone lekcje właśnie dobiegły końca. Dzisiejsze zajęcia i tak nie miały większego sensu, ponieważ podekscytowani uczniowie rozmawiali tylko o wieczornej imprezie. Na wszystkich lekcjach studenci posyłali sobie miłosne liściki, całkowicie ignorując produkujących się profesorów. Minerwa McGonagall odejmowała dzisiaj rekordowe liczby punktów uczennicom, które za pomocą różdżek próbowały malować paznokcie pod ławkami. Na szczęście zajęcia dobiegły końca i nadeszła pora obiadu. Syriusz szybko wybiegł z klasy, tłumacząc kumplom, że musi pilnie pójść do toalety. Tak naprawdę miał zamiar wcielić swój plan w życie. Udał się w tym celu do Wielkiej Sali i podmienił szklanki jednemu z uczniów. Gdy to zrobił, usiadł tam, gdzie zawsze. Po niedługim czasie dołączyli do niego pozostali studenci. Większość dziewczyn była już w pełni gotowa na to, co za chwilę miało się wydarzyć. Wymyślne fryzury i imprezowe makijaże. Łapa byłby gotów przysiąc, że niektóre nawet mają pod szkolną szatą swoje balowe sukienki. 
Huncwoci w spokoju jedli swój obiad, gdy nagle podbiegł do nich Snape. Chłopak serdecznie się do nich uśmiechnął, ale swój wzrok zatrzymał na twarzy Rogacza, na którego patrzył jakby z podziwem i.... miłością? Wszyscy poza Syriuszem spojrzeli na niego podejrzanie. Black prawie się roześmiał, kiedy zdał sobie sprawę z tego, że jego doskonały plan działa. Tymczasem Ślizgon jakby się zarumienił i zagadnął:
- James – spojrzał Rogaczowi głęboko w oczy – Zdaję sobie sprawę z tego, że ktoś tak wspaniały jak ty na pewno jest już zajęty, ale może zechciałbyś pójść ze mną na bal? - zapytał Severus, trzepocąc rzęsami. Kiedy to zrobił, Potter zabrudził swój szkolny mundurek sokiem z dyni, który jeszcze dziesięć sekund wcześniej znajdował się w jego ustach. Wszyscy przyglądali się tej scenie z rozbawieniem, ale i ciekawością, czekając na odpowiedź okularnika, który miał ochotę zapaść się pod ziemię. Rozczochraniec nie bardzo wiedział, co ma powiedzieć, toteż milczał jak zaklęty, co chyba nie spodobało się Smarkowi. Chłopak rzucił się na kolana, złożył ręce jak do modlitwy, spojrzał na Gryfona i jęknął żałośnie:
- James, błagam cię! Zakochałem się w tobie, rozumiesz? Kocham cię odkąd pamiętam. Wiem, że nie jestem wybitnie przystojny, ale miłość nie zwraca uwagi na takie rzeczy. Prędzej byłem dla ciebie niemiły, bo nie wiedziałem, w jaki sposób mam wyrazić swoje uczucie. Jim, chciałbym, abyś moim strumieniem, gdzie będę mógł zgasić swe pragnienie! - na te słowa chłopaka profesor Dumbledore wstał i zaklaskał, po czym powiedział coś o tym, że bardzo cieszy się z odwagi Severusa. Zachęcił także innych, aby wyznali swe uczucia ukochanej osobie. Gdy to zrobił, wszyscy uczniowie wybuchnęli niepohamowanym śmiechem. No prawie wszyscy. Potter wyglądał raczej jakby miał ochotę umrzeć, Snape tulił się teraz do kolan Rogacza, a Evans rzucała okularnikowi wściekłe spojrzenie, będąc przekonana o tym, że to on naszprycował czymś jej najlepszego przyjaciela. James postanowił zachować resztki godności i opuścić Wielką Salę. Gdy tylko poruszył nogami, Smarkerus dźwignął się z klęczek, ujął obiekt swej miłości pod ramię i wraz z nim opuścił pomieszczenie. Zaraz za swoim chłopakiem wybiegła Stella, łapiąc go w Sali Wejściowej.
- James! Co to miało być?! - zapytała, a żyła na jej szyi pulsowała niebezpiecznie.
- Skąd mam wiedzieć? Nie mam pojęcia, o co mu chodzi - powiedział, próbując uwolnić swoją prawą rękę z objęć Snape'a.
- To dobrze – odetchnęła z ulgą. - Już się bałam, że ty jesteś ge... - przerwała, widząc spojrzenie Rogacza – Nieważne. Idź i przyszykuj się na bal.
- Nie idę na bal – powiedział, a oczy Stelli przybrały rozmiar golfowych piłek.
- Jak to nie idziesz na bal?!
- A jak to sobie wyobrażasz? Mam tańczyć z tobą i Smarkiem w kółeczku? - zapytał, spoglądając z obrzydzeniem na Ślizgona.
- Jimmy, nie możesz mi tego zrobić! Jesteś mój i masz wobec mnie obowiązki! Nie możesz mnie zostawić w walentynki
- Stella, nie jestem Twoją własnością. Poza tym też nie jestem zachwycony faktem, że Snape się do mnie przyczepił. Wcale tego nie chciałem, jakbyś nie zauważyła – odpowiedział zgryźliwie.
- James?! Jak ty mnie traktujesz? - zapytała ze łzami w oczach – Myślałam, że jesteś inny! - powiedziała i już przymierzała się do tego, aby go spoliczkować, ale Rogacz chwycił ją za nadgarstek.
- Daruj sobie, Stella – powiedział – To koniec – dodał i wraz z wiszącym na jego ramieniu Smarkerusem udał się do wieży Gryfonów. Potter poczuł jakąś dziwną ulgę. To, że przed chwilą rzucił swoją dziewczynę napawało go radością, którą właśnie zburzył Snape, zagadując:
- Jimmy, jesteś taki przystojny! - okularnik wyglądał właśnie jakby powstrzymywał się od puszczenia pawia – A jaki umięśniony! - zapiszczał Severus, macając ramię Gryfona. 
- Snape, w tej chwili przestań! - powiedział Rogacz, wyrywając swoją rękę z uścisku swojego największego wroga.
- Oczywiście, dla ciebie wszystko, kochanie – powiedział chłopak i już więcej nie tulił się do Rogacza, ale szedł za nim i zachwycał się jego atrakcyjnym wyglądem. W końcu dotarli do portretu Grubej Damy. Snape, zdając sobie sprawę z tego, że James planuje go opuścić, zapytał łzawym tonem:
- Chcesz mnie teraz tak zostawić? Po tym, jak wyznałem ci miłość na oczach całej szkoły? - Potter zastanawiał się, co za kretyn wywinął mu taki numer. Przysiągł sobie, że wyrwie mu wszystkie kończyny, jak tylko dowie się, kim on jest.
- Spokojnie, Snape – powiedział – Tylko się przebiorę i zaraz do ciebie wracam. Razem pójdziemy na bal, okej? - zapytał i nie czekając na odpowiedź, przeszedł przez dziurę pod portretem.


*


Lily Evans postanowiła, że nie nie odpuści Potterowi. Ten chłopak jest coraz gorszy! Jak on mógł podać Severusowi eliksir miłosny? Ruda od razu zorientowała się, że Snape napił się amortencji, dlatego tak dziwnie się zachowywał. Dziewczyna zawsze postrzegała Jamesa jako skończonego idiotę, ale nie spodziewała się, że jest gotów zrobić coś takiego. Nienawidził Severusa tylko dlatego, że był Ślizgonem. To jego sprawa, Evans nie miała na to wpływu. Ale nie musiał manifestować swojej niechęci na każdym kroku. Nie musiał też robić tego, w tak podły sposób, robiąc z Severusa pośmiewisko na oczach wszystkich. Zdenerwowana Lily biegła jak szalona, kiedy przed wejściem do salonu Gryfonów zauważyła swojego najlepszego przyjaciela.
- Lily – zagadnął ją uprzejmie – Powiedz proszę Jamesowi, żeby przebierał się szybciej. - Gryfonka nic nie odpowiedziała, tylko pobiegła do dormitorium Huncwotów. Nie zawracając sobie głowy tak błahymi rzeczami jak pukanie, weszła do środka. W pokoju był tylko James, który właśnie wciągał na siebie czarną koszulkę. Evans trochę speszyła się tym widokiem, ale od razu przypomniała sobie, po co tutaj przyszła i zaczęła swoją tyradę:
- JESTEŚ NAJWIĘKSZYM PALANTEM, JAKI KIEDYKOLWIEK CHODZIŁ PO ZIEMI! NIE MAM POJĘCIA JAK MOŻNA BYĆ AŻ TAK OGRANICZONYM UMYSŁOWO, ŻEBY PONIŻAĆ INNYCH NA OCZACH CAŁEJ SZKOŁY! CO CI TO DAŁO?! JESTEŚ SZCZĘŚLIWSZY, BO SEV WYSZEDŁ NA KRETYNA?! NIE WIEM, CO INNE DZIEWCZYNY W TOBIE WIDZĄ! TROLL GÓRSKI JEST STO RAZY MĄDRZEJSZY OD CIEBIE. OPRÓCZ TE... - nie dane było jej dokończyć, bo James jej przerwał:
- Zanim się zagalopujesz, Evans... Po pierwsze - puka się – Lily tylko prychnęła niczym rozjuszona kotka – Po drugie - czy ty naprawdę uważasz, że zależało mi na tym żeby Smark się do mnie przyczepił?! Dlaczego wszyscy myślą, że to ja? Wierz mi, że też chętnie dowiedziałbym się, kto za tym stoi. Chciałbym pogratulować dowcipnisiowi poczucia humoru – rzekł z sarkazmem. Evans zastanawiała się nad tym, co powiedział rozczochraniec. Po namyśle stwierdziła, że chyba za bardzo pospieszyła się ze swoim osądem. Przecież ta sytuacja była żenująca nie tylko dla Severusa, ale też dla Pottera.
- Jeżeli to wszystko, co chciałaś mi powiedzieć, to lepiej już idź, bo nie zdążysz na bal – powiedział, zerkając na zegarek. Lily posłuchała jego rady, chociaż niespecjalnie zależało jej na tej imprezie. Anne także nie pałała entuzjazmem. Dorcas początkowo wcale nie zamierzała pójść do Hogsmeade. Zmieniła zdanie, kiedy Syriusz zapytał, czy nie zechciałby mu towarzyszyć. Łapa nie chciał ryzykować, zapraszając nieznajomą dziewczynę. Nie chciał trafić na kogoś takiego jak Stella, dlatego zaprosił swoją najlepszą przyjaciółkę. Znał Dorcas od dawna i wiedział, że będą się razem świetnie bawić. Lily zeszła na dół, by dołączyć o przyjaciółek, ale w Sali Wejściowej ich nie znalazła. Zastała tam Filcha, który poinformował ją, że przed chwilą wszyscy, którzy wybierali się do Hogsmeade, opuścili zamek. Dziewczyna prosiła woźnego, żeby pozwolił jej dogonić grupę, ale ten kategorycznie odmówił, prawiąc jej kazania na temat punktualności. Zrezygnowana wróciła do wieży i z ulgą stwierdziła, że Sev chyba znudził się czekaniem na Jamesa. Ruda wprawdzie nie miała wielkiej ochoty, żeby pójść na imprezę, ale zastanawiała się, dlaczego Anne po nią nie przyszła, przecież miały iść razem. Chciały tylko sprawdzić, co takiego wymyślił Dumbledore. Potem planowały wrócić do zamku. Może Loran wybrała się z Remusem? Dlatego nie zwróciła uwagi na nieobecność przyjaciółki. Gdy weszła do Pokoju Wspólnego, zauważyła rozczochrańca, który z zapałem studiował jakiś podręcznik. 
- Pomóc ci? - zapytała. Rogacz spojrzał na nią, jakby właśnie ujrzał profesor McGonagall, robiącą szpagat. Lily też zdziwiła się, że to powiedziała. Czuła wyrzuty sumienia za to, że wcześniej zrobiła mu bezpodstawną awanturę. Nie lubiła go, ale miała wrażenie, że powinna mu to jakoś wynagrodzić. - I tak nie mam nic innego do roboty – powiedziała, siadając na krześle obok niego.
- Eeee... Nie wybierasz się do Hogsmeade?
- Spóźniłam się. Wszyscy już poszli i Filch nie chce mnie puścić – powiedziała. James intensywnie myślał nad tym, co ma teraz zrobić. Mógłby zabrać Evans do wioski, używając jednego z tajemnych przejść Huncwotów. Nie wiedział jednak, czy przyjaciele zgodziliby się na to, by Lily poznała ich sekrety. Nie był też w stanie przewidzieć reakcji Evans. Może poleciałaby na skargę do McGonagall, a ta skonfiskowałaby mapę i pelerynę? Poza tym teraz miał okazję spędzić z nią trochę czasu sam na sam. Na balu na pewno pobiegłaby do przyjaciółek, całkowicie go ignorując. Ten argument ostatecznie utwierdził go w przekonaniu, że powinni zostać w zamku.
- To co? - zapytała dziewczyna
- Dlaczego chcesz mi pomóc? 
- Bo niepotrzebnie na ciebie nakrzyczałam. Potraktuj to jako zadośćuczynienie i zdecyduj się, czy chcesz mojej pomocy, bo zaraz zmienię zdanie – powiedziała na jednym wydechu, krzyżując ręce na piersi.
- Piszę wypracowanie dla Slughorna, więc możesz opowiedzieć mi o składnikach potrzebnych do uwarzenia Eliksiru Słodkiego Snu. - Evansówna zaczęła swój wywód, a James skrzętnie notował każde słowo płynące z jej ust. Lily zainteresowała go tym, o czym opowiadała. Rogacz żałował, że Ślimak nie opowiada o swojej profesji z taką pasją jak jego ukochana. Wtedy jego lekcje byłyby o wiele ciekawsze. Syriusz z pewnością uznałby, że jego najlepszy przyjaciel słuchałby Evans z takim samym zapałem nawet wtedy, gdyby ta opowiadała o wadach i zaletach papieru toaletowego.
- Nie uważasz, że to dziwne? - zapytał James, kiedy zapisał w całości zwój pergaminu.
- Niby co? - spojrzała na niego zdumiona
- To, że spędzamy razem święto zakochanych – wyszczerzył się do niej, a ona przewróciła oczami.
- Powinieneś je spędzać ze swoją dziewczyną – stwierdziła.
- Nie mam dziewczyny. 
- A Stella? - wszyscy w szkole wiedzieli o tym, że Potter związał się z Krukonką, bo często można było spotkać ich całujących się w zakamarkach szkolnych korytarzy.
- Rozstaliśmy się – oznajmił. Gryfonka nic więcej nie powiedziała. Wzięła do ręki wypracowanie kolegi. Wolała się upewnić, czy przypadkiem nie zrobił jakichś błędów. - Lily, mogę cię o coś spytać? - zagadnął okularnik.
- Możesz pod warunkiem, że nie będziesz chciał się ze mną umówić – powiedziała, patrząc na niego znad trzymanego w dłoniach pergaminu.
- Spodobał ci się mój urodzinowy prezent? - zapytał, uśmiechając się do swojej towarzyszki. 
- Nie przeginaj, Potter – powiedziała i oddawszy mu wypracowanie, udała się do swojego dormitorium.

26 komentarzy:

  1. Tutaj jest moje miejsce na komentarz :D Wpadnę później ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, dziewczyny... Przepraszam Was ogromnie! Mam ogromne zaległości u Was jak i u innych, ale postaram się jak najszybciej nadrobić wszystkie rozdziały jakie dodałyście C:
      To tak, zaczynam od 14 rozdziału, którego nie skomentowałam i będę się tak pięła aż do najnowszego.
      Zaczynając od samego początku:
      Ciekawe czy gdyby pokój mógł mówić, to czy powiedziałby nam coś ciekawego o samym Albusie Dumbledorze,który prowadził tam zapewne dużo rozmów z różnymi osobami, albo i nawet samym sobą. Nasz kochany dyrektor ma rację. Miłość to uczucie, którego nie jest wstanie zepsuć żadne zło ani żaden zły człowiek, bo ono zawsze pokona wszelkie przeciwności losu i będzie nam podpowiadało w jakim kierunku mamy się udać. To jest naprawdę coś niesamowicie pięknego *.*
      "Później wpadł na pomysł zorganizowania kuligu dla całej szkoły, (...) ale po chwili doszedł do wniosku, że profesor McGonagall nigdy nie wsiądzie na sanki" ~ Czytając ten fragment, wyobraziłam sobie ten widok :D McGonagall pędząca na sankach... To musiałby być niezapomniany widok XD Szkoda, że taki odległy...
      Ciekawe na jaki to pomysł wpadł nasz zacny Dumbledor... Już się nie mogę doczekać, to też takiego wymyślił.
      Ta Stella zaczyna działać mi na nerwy... Jak można się za kimś stęsknić, po niecałym dniu niewidzenia? Tylko zdziczała logika dziewczyn może to rozumieć, albo lepiej to powiem: Dziewczyn, które są najnormalniej w świecie głupie i pstro mają w pustych głowach.
      Och, kochana, oczywiście, że James zapomniał, bo zazwyczaj chłopacy zapominają o takich rzeczach, a tym bardziej, jeśli takie lafiryndy nic dla nich nie znaczą...
      Czyli jednak bal był pomysłem naszego kochanego dyrektora. Niecierpliwie na niego czekam :)
      "- Znajdę jutro jakąś uroczą towarzyszkę dla siebie – powiedział Łapa, uśmiechając się szeroko." ~ Syriusz i jego teksty, które po prostu powalają na kolanka XD
      Z jednej strony cieszę się, że Łapa wymyślił plan pozbycia się Stelli jako osoby towarzyszącej na balu, ale z drugiej to jestem dość spięta, bo w końcu to pomysł Blacka, a po nim można się wszystkiego domyślić...
      HHAHAHA... O kim może śnić Rogacz? O to jest pytanie za 100 punktów xd No oczywiście, że o rudej złośnicy, potocznie zwanej Lily :P
      Merlinie! Snape... HAHAHAHA - padałam i długo nie wstawałam. Ten moment wyszedł wam cudownie. Jeszcze sporo po przeczytaniu tego miałam banana ogromnych rozmiarów na twarzy XD
      Taaaaaaaaaaakkkk!!!! James i Stella zerwali *.* Cieszę się jak jakąś głupia. Szczerze to nigdy nie lubiłam Snape'a, ale nawet jest mi miło, wiedząc, że James jakoś chamsko go nie potraktował po tej akcji.
      Lily mam dla ciebie kochana radę, zanim postanowisz na kogoś nakrzyczeć i po nim pojechać to zastanów się czy to rzeczywiście na sens, okey XD Cieszę się, że mnie zrozumiałaś i mam nadzieję przyjęłaś do wiadomości. Och, James i Evans są razem. Mmmmm... <3 WoW, oni rozmawiali normalnie, bez kłótni. Ciekawi mnie jednak dlaczego Lily nie odpowiedziała Jamesowi na zadane przez niego pytane ^^ To mnie intryguje C:
      Och, jednym słowem jak zawsze rozdział był wspaniały *.* Życzę Wam dziewczyny mnóstwo weny i oczywiście jak najlepszych wyników w maturze! Nie obrazicie się jeśli jutro skomentuje kolejny rozdział, albo dwa, zobaczę czy się wyrobię, a trzeci będzie skomentowany we wtorek :) To na tym kończę wywód mój i pozdrawiam gorąco.
      Panienka Livvi

      Usuń
  2. Dumbledore ma jak zawsze genialne pomysł. Dobrze że Rogacz zerwał ze Stellą gdyż była ona bardzo ale to bardzo nachalna. Plan Syriusza się powiódł i parka się rozstała. I wyszło na to że Lily dzień zakochanych spędziła z Rogaczem.
    Pozdrawiam
    Gabriela Black

    OdpowiedzUsuń
  3. Drogie Łapo i Rogaczu!
    Rozdział cudowny. Dumbledore miał dobry pomysł z tym balem. I cieszę się, że Syriusz poszedł z Dorcas. W ogóle w tym rozdziale Łapa ma szalone pomysły. Ale jego plan się powiódł. Ciekawa jestem jak James zareaguje na wieść, że to jego najlepszy przyjaciel stał za tym eliksirem. Mam nadzieję, że zrozumie, że nie był to żaden żart tylko przyjacielska pomoc. A no właśnie. Przyjacielska pomoc. Lilka i Rogacz spędzili ze sobą Walentynki. To takie słodkie.
    Pozostaje mi życzyć Wam weny, powodzenia na egzaminach i czekać na nową notkę.
    Dorcas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Dorcas,
      myślimy, że Łapa się nie przyzna, bo za bardzo się boi tego, że dostanie po głowie od przyjaciela, a sam James raczej szybko o tym zapomni :)
      Dziękujemy bardzo za komentarz i pozdrawiamy!
      Ł. & R.

      Usuń
  4. Witam, witam.
    Chciałam tylko poinformować, że zamierzam przeczytać Waszego bloga, o, tyle.
    Szukałam czegoś ciekawego i znalazłam, już drugiego bloga, co mnie cieszy. ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witamy na naszym blogu Laughing Queen,
      cieszymy się ogromnie, że nasze opowiadanie Cię zainteresowało i że zamierzasz go czytać. To naprawdę cudowne uczucie, że to co robimy podoba się ludziom. Dziękujemy ogromnie i kłaniamy się!
      Pozdrawiamy ciepło ~ R. & Ł.

      Usuń
  5. Kochane dziewczyny,

    Wybaczcie mi moje spóźnienie, ale ostatnio jakoś nie miałam weny do czytania. Zakochany Severus sprawił, że przez chwilę oniemiałam z rozbawienia. Biedny Snape będzie musiał żyć, ze świadomością, że 14 lutego wyznawał miłość swojemu największemu wrogowi.

    Myślałam, że Łapa dorwał się do eliksiru wielosokowego i jak na przyjaciela przystało zamierzał go wypić i sam przemęczyć się z Stellą. Wasz pomysł był jednak o niebo lepszy.

    Dumbledore to ma pomysły bal walentynkowy. Dziwi mnie to, że dziewczyny nie zwariowały, że nastepnego dnia bal, a one nie mają kreacji. Ja na miejscu dziewczyn wpadłabym w panikę :P

    Myślałam, że Stella jest fajna dziewczyną. Wydawała się taka sympatyczna, a okazała sie zwykłym pustakiem. Czemu Jim trafia na takie? Przecież w Hogwarcie muszą być mądrzejsze dziewczyny!

    Zakończenie najlepsze. Koniec końców Potter wyszedł na tym wszystkim najlepiej, bo oto zamiast bawić się ze Stellą spędził wieczór w towarzystwie Lily i przy tym nie ucierpiał za bardzo.

    Pozdrawiam i życze weny
    Em

    P.S. U mnie nowy rozdział
    P.S.2 Nadal trzymam kciuki <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Em,
      taak... nienawiść Snape do chłopaków rośnie, a wkrótce chyba sięgnie zenitu i ile to w ogóle możliwe, ale... sądzimy, że tak :D

      Przyjaciel jak przyjaciel, ale wątpimy czy skłoniło by go to do spędzenia walentynek z dziewczyną, która go tak bardzo irytuje i przy okazji upiekł dwie pieczenie na jednym ogniu. Upokorzył Snape'a, a James rozstał się ze Stellą :)

      Właśnie chyba przegapiłyśmy moment z kreacjami, jakoś nie pomyślałyśmy o tym xD Ale... udajmy, że to był bal, który w sumie był bardziej potańcówką i każdy mógł pojawić się na nim w swobodnym ubiorze xD

      Dziękujemy bardzo za cudowny komentarz, za nieustanne trzymanie kciuków i za to, że jesteś z nami! Pozdrawiamy gorąco
      Twoje ~ Rogacz i Łapa

      Usuń
  6. Zapraszam na rozdział 35 http://syriusz-black-i-dorcas-meadowes.blogspot.com/2015/05/rozdzia-35-niesprawiedliwosc.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochane! Dawno się tak nie uśmiałam, jak przy tym wyznaniu Severusa ;) To było boskie! Łapa i jego genialne pomysły! Coś mi się wydaje, że Lilka powoli przekonuje się do Rogacza i w głębi serca cieszyła się, że nie poszła na imprezę do Hogsmeade ;) Czekam z niecierpliwością na ocieplenie ich relacji ;) Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za maturę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Repesco,
      czy Lily przekonuje się do Jamesa, to... trochę jeszcze nie to :D Po prostu czasami Ruda ma lepsze dni, ale zanim faktycznie wkroczą w sferę przyjaźni, to jeszcze trochę kłótni przed nimi :)

      Dziękujemy bardzo za komentarz, dopingowanie i pozdrawiamy!
      ~ Rogacz i Łapa

      Usuń
  8. Kochane Dziewczyny,

    wybaczcie, że dopiero teraz przychodzę z komentarzem, ale wcześniej do was nie zaglądałam, bo myślałam, że przed maturami nie dacie rady napisać nowego rozdziału. Myliłam się, co strasznie mnie cieszy, bo rozdział był genialny. Uśmiałam się na nim, ale do rzeczy.

    Dumbledore jest bardzo mądrym i inteligentnym czarodziejem. Przeżył już tyle, że wie, co tak naprawdę liczy się w życiu, a jest to prawdziwa miłość, bez której nie byłoby w zasadzie naszego istnienia. Osobiście jestem negatywnie nastawiona do Walentynek, nie lubię tego święta, bo według mnie jest bardzo komercyjne, ale jeśli pomaga zrozumieć niektórym, że uczucie do drugiej osoby jest bardzo ważne, to jak najbardziej powinniśmy je obchodzić. Nie tylko 14 lutego.

    Współczuję Jamesowi. Nic z jego planu nie wyszło. To jeszcze nie ten etap, kiedy Lilka jest o niego zazdrosna. Niestety musi jeszcze trochę poczekać, ale mam nadzieję, że za dwa lata Walentynki będzie spędzał z Rudą. Tylko niech jej się wtedy nie oświadcza, bo oświadczyny w Dzień Zakochanych moim zdaniem są takie przewidywalne i jakoś tak lepiej z zaskoczenia ;) Swoją drogą nie dziwię mu się, że miał dosyć Stelli. Nie można narzucać komuś swojego towarzystwa 24 godz na dobę, nawet, jeśli jest się małżeństwem. Żadnej przestrzeni osobistej ani nic. Uciążliwe są takie dziewczyny. Dziwię się, że Potter wcześniej z nią nie zerwał.

    Jestem ciekawa z kim na bal poszedł Remus. Z Anne, czy sam, by dotrzymać towarzystwa Peterowi?

    Ja wiem, że Black ma głupie pomysły i to mogło wydać mu się naprawdę zabawne, ale tym razem trochę przesadził moim zdaniem. Nie lubić Snape'a to jedno, ale żeby podawać mu amortencję i upokarzać na oczach całej szkoły nie tylko Ślizgona, ale również swojego najlepszego przyjaciela to trochę nie fair. Jestem ciekawa, czy Potter dowie się, że to wszystko sprawka Łapy. Jeśli tak, to co zrobi? Jedyny plus tej całej sytuacji to to, że James zerwał ze Stellą.

    Evans też naskoczyła na Rogacza bezpodstawnie, nie przemyślawszy najpierw wszystkiego. Logiczne, że James by tego nie zrobił, bo po co? Dla niego zapewne było to dosyć obrzydliwe i również upokarzające.

    W sumie cieszę się, że Lilka spóźniła się na to wyjście do Hogsmeade, bo mogła spędzić trochę czasu z Jamesem. Bez żadnych wrzasków i wyzwisk. Zastanawiam się, kiedy ta dwójka dojdzie do jakiegoś porozumienia i może chociaż stworzą jakieś relacje na wzór przyjaźni. Nie wiem, dlaczego Ruda nie odpowiedziała na ostatnie pytanie Rogacza. Proste pytanie, prosta odpowiedź. No chyba wiedziała, czy podobał jej się prezent czy nie. Bransoletka jak bransoletka. Nie musiała na niego od razu naskakiwać. Przecież nie pytał jej, czy się z nim umówi.

    Kochane, niestety nie potrafię pisać takich cudownych komentarzy, jak Wy, ale mam nadzieję, że jakoś dałam radę :)

    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział i życzę powodzenia na kolejnych maturach.

    Pozdrawiam Was
    Luthien

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Luthien,
      uznałyśmy, że nie można ciągle się uczyć, bo w końcu mózg nam wyparuje uszami, a pisanie rozdziału jest najlepszym odpoczynkiem :)

      Same nie przepadamy za tym "świętem", które w sumie niczego nie wnosi i zmusza nas do tego, aby akurat tego dnia wyznawać sobie miłość, ale wiadomo jak to życie szkolne, trzeba je jakoś urozmaicać :)
      Stella z początku według naszego pomysły miała być miłą i wrażliwą dziewczynę, ale nie wiedzieć czemu wyszło jednak tak, a nie inaczej. Po prostu czasami nasze plany zmieniają się w mgnieniu oka, gorzej niż pogoda w górach!
      Fakt, nie napisałyśmy o Remusie i Peterze jeśli chodzi o bal, ale Remus poszedł z Peterem, bo nie mieli partnerów, ale w trakcie balu się rozdzielili i Remus spędził ten wieczór z Anne, a Peter... imię tej osoby padnie w następnym rozdziale, który pojawi się w piątek, więc... zapraszamy :D

      James nie dowie się o tym, bo Łapa nigdy by się nie przyznał, bo domyślał się, że dostanie za to po uszach od przyjaciela. Wiadomo jak to Syriusz, nie zawsze myśli racjonalnie i czasami przegina ze swoimi pomysłami, czego konsekwencje niedługo poniesie, ale tego nie zdradzamy!

      My także cieszymy się, że w końcu ta dwójka spędziła trochę czasu sam na sam bez darcia kotów, pomimo początkowego nieporozumienia ze strony Evans :)

      I bzdury piszesz! Nie potrafisz pisać świetnych komentarzy? O czym Ty mówisz(piszesz) :D Naprawdę kochamy zaczytywać się w Twoich słowach czy to w rozdziale czy komentarzu. Są dla nas bardzo ważne i budujące. Dzięki temu zdobywamy motywację!

      Dziękujemy bardzo za komentarz i doping na matury! Pozdrawiamy ciepło!
      ~ Rogacz i Łapa

      Usuń
  9. Jeśli miałybyś ochotę zapraszam na mojego drugiego bloga dorcas-pisze.blogspot.com. - Są to różne opowiadania. Fanficion i nie tylko. Pierwsze to Doriusz!

    OdpowiedzUsuń
  10. No witam witam ^^
    Wpadłam na waszego bloga całkiem przypadkowo. Musze stwierdzić, że od początku bardzo mi się spodobał! Opisy, wypowiedzi bohaterów - były bardzo realne. Ogólnie rzecz biorąc, całokształt - jak dla mnie - idealny. Czekam na więcej ;)

    Mam nadzieję,
    Do zobaczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witamy droga Kingo,
      cieszymy się ogromnie, że nasze opowiadanie przypadło Ci do gustu. Staramy się jak możemy i może nie zawsze nam to wychodzi, ale Czytelnicy są, więc chyba nie jest tak źle :D
      Mamy nadzieję, że zajrzysz do nad jeszcze ;)
      Pozdrawiamy serdecznie,
      ~ Rogacz i Łapa

      Usuń
  11. http://syriusz-black-i-dorcas-meadowes.blogspot.com/2015/05/rozdzia-36-powrot-do-normalnosci.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Droga Łapo i Rogaczu!
    Wybaczcie spóźnienie, ale tak jakoś wyszło, nie z mojej winy.
    Rozdział był świetny, starsznie miło się go czytało.

    14 luty, zmora wszystkich singli i nieszczęśliwie zakochanego Jamesa Pottera, Stella już wypadła z gry, taki mi jej szkoda, że aż nie. Życie. :D
    Swoją drogą James mógł dać Lily kwiatka, przypodobać się... Kogo ja oszukuję, jakby wykupił jej pół świata, nawet by nie spojrzała, właśnie z tej strony irytuje mnie Lily, nie u was, a ogółem.

    Po raz pierwszy w życiu szkoda mi Snape'a! :o
    Trzeba to gdzieś zapisać, czy coś, to nie może przepadnąć!
    Cóż, nie przepadam za tą postacią i nic z tym nie zamierzam zrobić, choć przyznam się, że... *uwaga* byłam za Snily :/ Pamiętam do dziś jak nie cierpiałam Jamesa, a teraz jest moją ulubioną postacią, gusty się jednak mocno zmieniają :D

    Dumbledore dobrze zrobił, walentynki to idealny czas wyjawienia uczuć, kto wie, może komuś się udało ;)
    Przepraszam strasznie, że tak krótko, miał być długi komentarz, ech... Nie mówiąc o tym, że dwa razy zaczynałam od nowa.
    Pozdrawiam i życzę weny.
    Cyzia.
    Ps. Zapraszam na nowy rozdział: http://narcyzia-pisze.blogspot.com/2015/05/rozdzia-8-na-lepsze-jutro.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Cyziu,
      James niestety wciąż jest zbyt dziecinny i zbyt ograniczony, by pomyśleć o tak subtelnych rzeczach jak kwiaty dla dziewczyny, która mu się podoba, a poza tym masz rację... Lily nic nie przyjmie z jego ręki, nawet jeśli miałoby to jej uratować życie :D

      Byłaś za Snily?! Łoł! Aż ciężko nam w to uwierzyć, trochę to niesamowite, a trochę zatrważające :D Faktycznie dokonała się w Tobie ogromna przemiana, ze Snape'a do Jamesa, ale cieszymy się ogromnie z tej zmiany :D

      Dziękujemy Ci bardzo za ten cudowny i budujący komentarz! Jesteś kochana i po prostu... no nie wiemy jak mamy dziękować, naprawdę!
      Pozdrawiamy również i już do Ciebie lecimy!
      ~ Rogacz i Łapa

      Usuń
  13. Witajcie moje kochane!
    Oczywiście rozdział przeczytałam na telefonie, ale pisząc komentarz coś nacisnęłam i wszystko usunęłam, nie będę Wam opisywać jak się zirytowałam oraz jakich "epitetów" użyłam, bo bądź co bądź damie nie wypada:)
    Po pierwsze. Chciałam z całego serducha podziękować za dedykację, to ogromnie miłe wejść i zobaczyć, że taki wspaniały rozdział w całości jest właśnie dla Ciebie:) <3
    Po drugie. Wierzę, że egzaminy maturalne zdałyście na same WYBITNE (100%), nieskromnie przyznam, że codziennie trzymałam za Was kciuki:)
    Po trzecie. Dziękuję za cudny komentarz u mnie:)
    Muszę przyznać, że rozmyślania dyrektora spowodowały, iż zmieniło się moje podejście do Walentynek. Sama raczej nie celebruję tego "święta", a prawda jest taka, że miłość to najsilniejsze i najpiękniejsze uczucie na świecie:) Bal z tej okazji to nie trochę moje klimaty, mimo to pomysł przedni:)
    Widać, że James nie znalazł swojej miłości życia, myślę, że gdyby jego walentynką była Lily na pewno pamiętałby i przygotował coś wspaniałego, idealnego i wyjątkowego na 14 lutego. Stella początkowo wydawała się być bardzo miłą i subtelną osobą, nawet zastanawiałam się czy nie zawróci Rogatemu w głowie, ale okazała się taką samą pusta lalką jak inne. Trochę mi przykro, bo w pewnych momentach myślałam, że jest przy niej szczęśliwy, ale przecież doskonale wiemy z kim będzie najszczęśliwszy:)
    Miałam ochotę jednocześnie ukatrupić Łapę i ucałować. Wybawił Jamesa od spędzenia tego wieczoru ze Stellą, dziwnym zbiegiem okoliczności mógł mieć chwilę tylko dla siebie i Lily, choć nakrzyczała na niego w końcu znaleźli cień porozumienia, podobał mi się najbardziej ten fragment.
    Nie lubię Snape`a, ale szkoda mi go było, zrobił z siebie pośmiewisko. Syriusz jest niemożliwy:D Te jego genialne pomysły:D
    CUDNIE! WSPANIALE! Jak zawsze:)
    Pozdrawiam Was!
    Rogata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Rogata,
      znamy ten ból, zwłaszcza kiedy w trakcie pisania komentarza, ba, kończenia go, nagle wyłączają internet... Bezcenne :D

      Nie mogłyśmy nie zadedykować Ci tego rozdziału, skoro to właśnie Ty zmotywowałaś nas, byśmy dodały go jeszcze przed maturami i dziękujemy za wsparcie, przydało się!
      Cóż... James na razie jeszcze nie myśli w tych kategoriach, jego sposoby na Lily wciąż są szczeniackie i odbiegają od jakiejkolwiek szarmancji.
      Cóż... przyznamy się, że Stella miała być naprawdę dobrą dziewczyną, normalną, ale troszkę nas poniosło i wyszło nam inaczej :D

      Dziękujemy bardzo za ten cudowny komentarz i, że wciąż nas czytasz! Pozdrawiamy ciepło!
      ~ Rogacz i Łapa

      Usuń
  14. Nie wierzę! Czemu Snape? Już miałam nadzieję, że Łapa poda eliksir Lily... SYRIUSZU TY IDIOTO! Nigdy się tak nie uśmiałam, jak przy wyznaniu Severusa... Jak to teraz mówią: leżę i nie wstaję :D
    Rozdział piękny, zwłaszcza końcówka. Lily i James sami na walentynki ^^
    Lecę czytać dalej ^^
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Haha! Severus lepiący się do Jamesa. Genialne! Rzadko śmieję się czytając, ale teraz to wam wyszło. ;) Dobra lecę czytać dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://spojrzenie-syriusza-blacka.blogspot.co.uk/?m=1
      Zapraszam do siebie. :)

      Usuń
  16. Hej,
    wspaniały rozdział, Syriusz wpadł na genialny pomysł, aby pozbyć się Stelli, ale żal mi Severusa...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń