3 czerwca 2015

XVI. Rozmowy niedokończone

Witajcie kochani!
Przybywamy do Was z kolejnym rozdziałem i mamy nadzieję, że będziecie z niego zadowoleni. Coraz większymi krokami zbliżamy się do końca piątej klasy, co pewnie wielu z Was ucieszy.

Dziękujemy za wszystkie komentarze, które zostawiacie pod naszymi postami i zachęcamy do wyrażania opinii na temat tego rozdziału. Wasze zdanie i wsparcie jest dla nas nieocenione i niesamowicie motywuje nas do dalszego pisania. Jeżeli sami prowadzicie blogi, a my o tym jeszcze nie wiemy, poinformujcie nas o tym. Z ogromną chęcią wpadniemy, poczytamy Waszą twórczość i podzielimy się naszym zdaniem w komentarzu.

Rozdział dedykujemy Dorcas, ponieważ niemal w całości poświęciłyśmy go Syriuszowi i Dor. Kochana, wiemy, że najbardziej lubisz tych dwoje, mamy nadzieję, że będziesz zadowolona z tego, co pozwoliłyśmy sobie z nimi zrobić.

Drugą osobą, której dedykujemy rozdział, jest Rose Black, która wspiera i motywuje nas od bardzo dawna.

Dosyć tego przydługiego wstępu. Zapraszamy do lektury! :)
~ Łapa i Rogacz





Wiosenne słońce wychyliło się nieśmiało zza chmur i powoli otaczało swym blaskiem mury starego zamczyska. Promienie pomarańczowej kuli rozpoczęły wesołą wędrówkę po ścianach budynku­. Starały się dosięgnąć każdej cegły, która budowała Szkołę Magii i Czarodziejstwa, by otulić ją swym rozkosznym ciepłem. Wiązki słonecznego światła zdawały się urządzać między sobą pewnego rodzaju wyścigi. Rywalizowały o to, która z nich rozjaśni swym blaskiem większą przestrzeń. Świetlne pasma wesoło biegały po ścianach zamku, starając się dotrzeć do każdego jego zakamarka i tym samym prześcignąć konkurencję. Tylko jeden mały promyczek zdawał się nie zwracać uwagi na tę dziwną rywalizację. Zamiast ścigać się wraz z innymi, uderzył po prostu z całą swą mocą w pobliskie okno i tym samym, świadomie lub nie, został bezapelacyjnym zwycięzcą tych niezwykłych zawodów. Blask tej niewielkiej wiązki światła padł wprost na przystojną twarz pewnego młodzieńca, który leżał teraz na wznak we własnym łóżku. Tym uroczym chłopakiem był oczywiście Syriusz Black, który ostatnio nie sypiał zbyt dobrze. Po niedawnych wydarzeniach głowę Gryfona zaprzątało wiele spraw, które za nic w świecie nie chciały dać mu spokoju. Problemy młodego Blacka były na tyle poważne, że wywoływały w nim strach. Chłopak pierwszy raz w życiu lękał i od razu wiedział, że nie jest to przyjemne uczucie. Syriusz bał się przede wszystkim konfrontacji z Lupinem. Teraz, kiedy nieco ochłonął i spojrzał na całą sytuację z pewnym dystansem, zrozumiał, jak wielki błąd popełnił. Nie powinien był podpuszczać Smarka. W chwili, gdy to robił, wcale nie myślał o konsekwencjach swojej decyzji. Chciał po prostu utrzeć Snape'owi nosa i raz na zawsze oduczyć go wtrącania się w nieswoje sprawy. Zupełnie nie pomyślał o tym, co mogłoby się stać, gdyby Ślizgon odkrył ich huncwocką tajemnicę. Wcale nie zaprzątał sobie głowy Remusem, a przecież to właśnie o niego tu chodziło! Gdyby Lupin zaatakował Snape'a, to... O tym Syriusz nie chciał nawet myśleć. Zdał sobie sprawę z tego, że James miał sporo racji. Właściwie wszystko, co powiedział, było prawdą. Prawie wszystko. Wyjątek stanowiło jedno zdanie, które dotyczyło rodu Blacków. Początkowo Łapa i w nim widział słuszność, co trochę go załamało. Później jednak, z dość dużą pomocą Petera, uświadomił sobie, że wiele razy udowodnił, iż niewiele wspólnych cech łączy go z rodzicami i resztą jego cudownej rodziny. To ostatecznie sprawiło, że poczuł względem Rogacza niepohamowaną złość. Zrozumiałby, gdyby takie zdanie pod jego adresem wypowiedział Lunatyk, który w całej sytuacji ucierpiał najbardziej i miał do tego święte prawo. Ale James nie powinien był posuwać się aż tak daleko. Nie ma dla niego żadnego usprawiedliwienia! Syriusz także niejednokrotnie był zły na swego przyjaciela, ale nawet wtedy nie mówił o nim w ten sposób. Właściwie młody Black zastanawiał się nad tym, czy wciąż może nazywać Pottera swoim przyjacielem. Obaj panowie nie odezwali się do siebie, choćby półsłówkiem od czasu ich kłótni. Biedny Peter znalazł się w potrzasku, nie wiedząc, którą stronę konfliktu ma poprzeć. Żywił nadzieję na to, że wszystko ułoży się, kiedy Remus, który wyjątkowo długo dochodził do siebie po wydarzeniach ostatniej pełni, wróci do zamku i jakoś pogodzi chłopaków. Syriusz po cichu także na to liczył. Czuł wprawdzie wielkie poczucie winy względem Lupina i niepohamowaną złość w stosunku do Jamesa, ale miał nadzieję, że to przykre wydarzenie, do którego on sam dopuścił, nie przekreśli ich przyjaźni albo już tego nie zrobiło. Jednak nie tylko to zaprzątało młody umysł Łapy. Chłopak martwił się jeszcze jedną sprawą, a była nią jego relacja z Dorcas Meadowes. Jeszcze do niedawna nazywał dziewczynę swoją najlepszą przyjaciółką. Od walentynkowego balu ich więź jakby się pogłębiła, a ich znajomość uległa znacznej zmianie. Syriusz początkowo nie miał pojęcia, na czym polegała ta dziwna przemiana, ale gdy odkrył jej sedno, nieco się przeraził. Zawsze śmiał się z Jamesa, który nieustannie latał za Evans i poprzysiągł sobie, że on nigdy nie zacznie zachowywać się tak samo czy też podobnie w stosunku do panny Meadowes. Młody Black najpierw wypierał się sam przed sobą, że zakochał się w swojej długoletniej przyjaciółce. Zwalał wszystko na ten nieszczęsny bal i profesora Dumbledore'a. Twierdził, że atmosfera panująca na imprezie i wszechobecne sercowe, przesłodzone dekoracje byłyby w stanie każdego utwierdzić w przekonaniu, że się zakochał. I on także padł ich ofiarą. Przyjęcie z okazji święta zakochanych już dawno przeszło do historii, a tymczasem uczucie Łapy względem Dorcas wcale nie słabło. Chłopak przyznał się w końcu sam przed sobą, że chyba się zakochał. Obiecał sobie jednak, że w żaden sposób nie zdradzi się z tym przed nikim, a już na pewno nie powie o niczym swej ukochanej. Gryfonka przecież zawsze traktowała go tak, jak się traktuje przyjaciela. Nigdy nie dawała mu żadnych znaków czy sygnałów, które mogłyby świadczyć o tym, że ona sama życzy sobie tego, aby ich relacja uległa zmianie. Syriusz postanowił więc, że nie będzie egoistą i nie zniszczy ich pięknej przyjaźni ze względu na swoje pragnienia. Traktował więc Meadowes tak, jak robił to dotychczas. Dziewczyna więc niczego nie podejrzewała. Do czasu. Oczywiście nadeszła taka chwila, kiedy to Black zdradził swoim zachowaniem, że z panną Meadowes łączy go nie tylko przyjaźń. Stało się wtedy, kiedy chłopak pogrążony w czarnej rozpaczy, pocałował dziewczynę. Przez cały czas bacznie pilnował się, żeby tego nie zrobić, a było to nie lada wyzwanie, bo pokus i okazji ku temu Syriusz miał wiele. Raz jeden zapomniał się i zrobił to, na co już dawno miał ochotę. Od tamtej chwili nie zamienił z Dorcas ani jednego słowa i szczerze powiedziawszy martwiło go to. Wiedział, że już dawno powinien był to zrobić, ale nie miał odwagi. Od czasu pamiętnego pocałunku Łapa po prostu bał się rozmowy z dziewczyną. Nie umiał już spojrzeć jej w oczy, bo bał się tego, co mógłby w nich dostrzec. Może Meadowes jest teraz na niego wściekła? Może nie chce go znać? Może myśli, że potraktował ją jako nagrodę pocieszenia po kłótni z Jamesem? Oczywiście najbardziej oczywisty wniosek nie przyszedł Blackowi do głowy. Chłopak nawet przez moment nie pomyślał, że może Dorcas także jest w nim zakochana. Od razu założył najczarniejszy scenariusz i kurczowo się go trzymał. Wszystkie te trudności sprawiały, że każdej nocy Syriusz wiele razy przekładał się z boku na bok, zanim w końcu zasnął. Dzisiejsza nocka nie stanowiła tutaj wyjątku. Łapa oddał się w objęcia Morfeusza dopiero, kiedy niebo przybrało ciemną, wręcz czarną barwę. Sen jego nie był spokojny. Wszystkie jego kłopoty nękały go w koszmarach. Zabłąkany promyczek, który wdarł się do sypialni Huncwotów, tańczył teraz radośnie na twarzy śpiącego Łapy. Świetlna wiązka otulała usta, nos i policzki chłopaka. Promień zdawał się wiedzieć, że ów młodzieniec czymś się zamartwia, toteż postanowił dać mu tyle ciepła, ile tylko był w stanie. W tym celu światełko prześliznęło się na oczy chłopaka i zadowolone z siebie osiadło na nich. Nie można powiedzieć, żeby ten fakt uszczęśliwił także samego Blacka. Chłopak rażony słońcem zaraz się obudził i zaklął pod nosem własną głupotę. Jak to się stało, że nie zaciągnął wieczorem zasłon? Zrezygnowany zwlókł się z łóżka. Wiedział przecież, że nie uda mu się zasnąć ponownie. W bałaganie, który panował w ich sypialni, dostrzegł leżące na podłodze spodnie. Wciągnął je szybko na siebie. Założył też jakąś koszulkę, a na wszystko przywdział szkolną szatę. W międzyczasie zauważył, że kotary przy łóżku Lupina są zasłonięte. Świadczyło to tylko o tym, że Remus odzyskał już niedawno stracone siły. Syriusz od razu pomyślał, że czeka ich dzisiaj ciężka rozmowa. Postanowił, że wcale nie będzie jej odwlekał. Sądził, że takie zachowanie mogłoby tylko jeszcze bardziej skomplikować tą wystarczająco zawikłaną sprawę. Chłopak postanowił zejść do Pokoju Wspólnego i tam poczekać na swojego przyjaciela. Nie widział sensu, żeby teraz go budzić. Postanowił zagadnąć go, gdy ten zejdzie na śniadanie. Black cichaczem opuścił dormitorium i zszedł po schodach. Już miał usadowić się na kanapie przed kominkiem, kiedy spostrzegł, że ktoś zajął to miejsce. Tym kimś była Dorcas, która posłała Syriuszowi pytające spojrzenie i już otwierała usta, chcąc coś powiedzieć. Jednak Gryfon zupełnie nic sobie z tego nie robiąc, odwrócił się pospiesznie i szybko przeskoczył przez dziurę pod portretem Grubej Damy. Przecież nie mógł z nią teraz rozmawiać! Łapa nabrał nagle ogromnej ochoty na samotny spacer, toteż skierował swoje kroki na błonia. Czuł, że musi sobie wszystko jakoś poukładać.


*


Dorcas Medowes cały czas siedziała na kanapie przed kominkiem. Na jej twarzy malował się wyraz głębokiego niedowierzania. Obawiała się tego, że Syriusz może traktować ją tak, jak traktował swoje dotychczasowe zdobycze. Spodziewała się tego, że Black nazwie ich pocałunek błędem. Stwierdzi, iż nie powinni byli tego robić i wyrazi nadzieję na to, że ta pomyłka nie zachwieje ich przyjaźni. Jednak w najgorszych snach nie przypuszczała, że Łapa po prostu zacznie unikać jej jak ognia. Co ona miała sobie teraz pomyśleć? Już wolałaby, żeby traktował ją tak, jak robił to dotychczas i udawał, że tego pocałunku nie było. Wtedy przynajmniej wiedziałaby, że nie zależy mu na niej w ten sposób. Teraz Meadowes żałowała, że nie znalazła w sobie tyle siły, by przerwać tę magiczną chwilę. Gdyby nie odwzajemniła tego pocałunku, nie zdradziłaby się przed Syriuszem ze swoimi uczuciami. Może powinna mu powiedzieć, że oboje się zagalopowali? Może powinna go okłamać i powiedzieć, że dla niej ten pocałunek nic nie znaczył? Wtedy przynajmniej nadal mogliby się przyjaźnić, a więź, która łączyła Dorcas z jej przyjacielem była dla niej naprawdę ważna! Dziewczyna, czując się kompletnie bezsilną, poczuła cisnące się do oczu łzy.


*



Lily była teraz sama na jakiejś małej wysepce, znajdującej się na środku wzburzonego morza. Dookoła panowała tylko ciemność. Niebo było niesamowicie czarne, a wiatr dął przeraźliwie Dziewczyna poczuła zimny dreszcz, który przebiegał jej po plecach. Sięgnęła do kieszeni swych znoszonych dżinsów, by dobyć różdżki. Niestety nie było jej tam. Evans chciała rozejrzeć się i poszukać nieodłącznego atrybutu każdego czarodzieja, ale nie była w stanie tego zrobić. Silne podmuchy wiatru sprawiały, że Lily z trudem utrzymywała równowagę. Jej rude włosy nieustannie wpadały jej do oczu, jeszcze bardziej pogarszając widoczność. Jakby tego było mało z nieba spłynął ulewny deszcz, który tylko zwiększył intensywność dreszczy, które odczuwała dziewczyna. Evans osunęła się na kolana. Nie widząc zupełnie nic, rękoma wodziła po mokrym piasku. Była pewna, że musiała zgubić różdżkę, a mokry piach skutecznie stłumił dźwięk upadającego nań drewna. Rudowłosa szukała patyka już od kilku dobrych minut i powoli zaczęła tracić nadzieję na to, że kiedykolwiek go znajdzie. Jej ubranie było doszczętnie przemoczone, a jej gęste włosy zlepiły się teraz w jeden gruby strąk, z którego obficie kapała woda. Zrezygnowana dziewczyna usiadła w końcu na zmoczonym piasku i objęła kolana rękoma. Postanowiła przeczekać niepogodę. Przecież po każdej burzy wychodzi słońce, prawda? Ruda czuła się teraz całkowicie bezbronna i w duchu prosiła Merlina, aby nic złego jej się nie stało. Jak miała się bronić przed ewentualnym niebezpieczeństwem, nie mając przy sobie różdżki? W pewnej chwili poczuła na swoich stopach czyjeś obślizgłe dłonie. Poruszyła szybko nogami, chcąc kopnąć napastnika, ale nie przyniosło to żadnego pozytywnego skutku. Obce ręce jeszcze mocniej zacisnęły się na kostkach Evansówny i powoli ciągnęły ją teraz w stronę wody. Dziewczyna była prawie pewna, że to inferiusy, o których ostatnio czytała w jakiejś książce. Próbowała się szarpać, ale w żaden sposób nie mogła uciec. Zaczęła więc krzyczeć tak głośno, jak tylko pozwalały jej płuca. Miała nadzieję, że może ktoś jeszcze jest na tej wyspie i ją uratuje. Lily wrzeszczała i wrzeszczała, ale nikt nie przychodził jej na ratunek. Poczuła na swoich stopach bijące fale i oczyma wyobraźni widziała już siebie jako topielicę. Pomyślała, że jej grobem na zawsze pozostaną wodne odmęty. Gdy to zrobiła, nagle na brzegu dostrzegła jakąś postać. Miejsce, w którym stała owa osoba, rozjaśniło się. Lily dostrzegła wtedy, że na plaży stoi James Potter. Zaczęła go wołać i prosić, by jej pomógł. On jednak zdawał się ją lekceważyć. Przyglądał się całej scenie z dużym uśmiechem na ustach. Dopiero, gdy Evans wykrzyknęła, że zrobi dla niego wszystko, jeżeli tylko uratuje jej życie, Rogacz podbiegł i złapał ją za ręce. Powiedział, że uratuje ją, jeśli otrzyma od niej pocałunek. Ruda już otwierała usta, żeby zrobić mu karkołomną awanturę, chciała powiedzieć mu, jak bardzo jest bezczelny, wykorzystując ją w ten sposób, ale w tej samej chwili potwór mocniej pociągnął ją za kostki. Zrezygnowana dziewczyna przystała na warunek Jamesa. Połączyła swoje usta z jego wargami.
- NIE!!! - Evans wyrwana z koszmaru usiadła na swoim łóżku. Spostrzegła, że jest we własnym dormitorium, siedzi we własnej pościeli. A więc to tylko zły sen! Jest bezpieczna, nie ściga jej żaden inferius i nie całowała się z Potterem. Chwała Merlinowi! Dziewczyna rozsunęła kotary otaczające jej łóżko. Miała nadzieję, że swoim krzykiem nie obudziła współlokatorek. Anne wciąż smacznie spała, Kate chyba zajęła łazienkę, co mogłoby tłumaczyć szum wody, a łóżko Dorcas było zupełnie puste. Lily zrezygnowała z dalszej drzemki. Bała się, że koszmar może do niej wrócić, na co wcale nie miała ochoty. Ubrała się starannie. Sięgnęła po czysty pergamin, pióro, atrament i podręcznik do transmutacji. Postanowiła zejść na dół i zabrać się za wypracowanie dla McGonagall. Wprawdzie opiekunka Gryffindoru dała im cały tydzień na wykonanie zadania, ale Evansówna, jak na wzorową uczennicę przystało, nigdy nie odkładała niczego na ostatnią chwilę. Wzięła wszystkie niezbędne do odrobienia pracy domowej rzeczy i udała się do Pokoju Wspólnego. Zajęła stolik, przy którym zazwyczaj pisała wszystkie swoje wypracowania. Otworzyła podręcznik na siedemdziesiątej stronie i wtedy spostrzegła, że na kanapie przy kominku siedzi jej przyjaciółka. Lily odłożyła podręcznik na stół i podeszła do Meadowes.
- A ty co? Spać nie możesz? - zapytała z wesołym uśmiechem. Dorcas spojrzała na przyjaciółkę. Jej oczy były przeraźliwie smutne i wyraźnie zaczerwienione. Evans od razu pojęła, o co chodzi.
- Dor, płakałaś? - zapytała – Dlaczego?
- Lily, muszę ci coś powiedzieć! - wybuchnęła dziewczyna – Muszę komuś to powiedzieć, bo inaczej zwariuję! Chciałam zachować to dla siebie, ale nie potrafię. Nie umiem, bo... Czemu faceci to tacy idioci?
Ruda niewiele zrozumiała z paplaniny przyjaciółki. Pojęła tylko tyle, że widocznie jakiś facet bardzo jej się naraził. 
- Dorcas, spokojnie – zaczęła – Powiedz dokładnie, co takiego się stało – poprosiła.
- Parę dni temu... Parę dni temu Syriusz mnie pocałował, a ja głupia oddałam ten pocałunek. Teraz on wie, co do niego czuję, a przez tak długi czas pilnowałam, żeby się z tym nie zdradzić. A teraz Łapa całkowicie mnie unika, udaje, że nie istnieję. A ja nie wiem, co o tym myśleć. Wolałabym, żeby powiedział, że to zwykła pomyłka. Przynajmniej wiedziałabym, na czym stoję! Próbowałam z nim dzisiaj porozmawiać, ale zupełnie mnie zignorował i wyszedł. Lily, co mam teraz zrobić? - powiedziała na jednym tchu.
- Co?! - Evans nie kryła swego zaskoczenia – Dorcas, jak to całowałaś się z Syriuszem? Mówiłam ci, że Blacka nie można traktować poważnie. On i Potter są przecież tacy sami! Zmieniają dziewczyny jak rękawiczki! 
- Wiem, ale to się po prostu stało. Nie planowałam tego. Czasu już nie cofnę – powiedziała zrezygnowana.
- Dor, zapomnij o nim. Im szybciej to zrobisz, tym lepiej dla ciebie. Black nigdy nie traktował nikogo poważnie i pewnie w tej kwestii nigdy się nie zmieni – pani prefekt objęła przyjaciółkę, próbując tym samy ją pocieszyć. W jej głowie układała się już pewna teoria spiskowa. Zdawała sobie sprawę z tego, że Black jest strasznym chamem i prostakiem. Wiedziała, że jest bezgranicznie głupi, ale nie sądziła, że jego głupota sięga aż tak daleko. Czasem przewyższa w tej kwestii nawet samego Pottera. Lily doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że Łapa i Rogacz pokłócili się. Cała szkoła o tym wiedziała. Nierozłączny hogwarcki duet jednak się rozdzielił. Evans była pewna, że Syriusz pocałował Dorcas, żeby odreagować kłótnię z najlepszym kumplem. Jak mógł być aż tak ograniczony? Ludzie popełniają błędy, ale każdy powinien mieć w sobie odrobinę przyzwoitości, by swoje pomyłki chociaż w niewielkim stopniu naprawić. Widocznie Black nie miał za grosz ogłady i uważał, że nic takiego się nie stało. Evans postanowiła, że tego tak nie zostawi. Zmusi Łapę do rozmowy z Dor. Niech powie jej prawdę, chociażby miała być bolesna. Przynajmniej Meadowes znajdzie w całej tej sprawie jakiś punkt odniesienia.


*



Syriusz, uspokojony nieco po swojej przechadzce, postanowił w końcu wrócić do zamku. Czuł, że jest gotowy porozmawiać z Remusem. Chciał to zrobić, nawet jeżeli miałaby to być ich ostatnia rozmowa. Zerknął przelotnie na zegarek. Jego wskazówki wskazywały porę śniadania. Black udał się do Wielkiej Sali, mając nadzieję, że właśnie tam znajdzie Lunatyka. Chłopak wszedł do pomieszczenia i swoje kroki skierował w stronę stołu Gryfonów. Zajął swoje miejsce naprzeciwko Jamesa. Gdy tylko to zrobił, okularnik nagle zainteresował się swoją owsianką. Black jednak wcale nie myślał o jedzeniu. Od razu zagadnął Lupina:
- Skończyłeś już, Luniaczku? Musimy pogadać. - Remus spodziewał się tego, toteż wcale nie był zaskoczony. Wstał z miejsca i wyszedł z sali. Syriusz poszedł za nim. Udali się na błonia. Wiedzieli, że w tej chwili nikt nie będzie im tam przeszkadzał. Uczniowie albo jedli śniadanie, albo przygotowywali się do lekcji.
- Remus, posłuchaj, ja... - zaczął Łapa, ale nie dokończył, bo przyjaciel wszedł mu w słowo:
- Syriuszu, wiem o wszystkim, co się stało. James mi powiedział. - na twarzy Lunatyka malowało się przygnębienie. Tak naprawdę poznał całą historię nieco wcześniej, bo on także odbył rozmowę z Dumbledorem. Dyrektor opowiedział mu o wydarzeniach ostatniej pełni, zapewniając go jednocześnie o tym, że Snape dochowa sekretu. Dla Remusa nie miało to wcale dużego znaczenia. Prawie zabił człowieka! Nieważne, że jego sekret jest bezpieczny, skoro niewiele brakowało do tego, aby został mordercą. Lupin chciał nawet zrezygnować z kontynuowania nauki w Hogwarcie. Czuł, że stanowi zagrożenie dla szkolnej społeczności. Dumbledore na szczęście wybił mu ten pomysł z głowy.
- Luniek, przepraszam. Nie powinienem podpuszczać Smarka. Ja wcale nie pomyślałem o tym, co mogłoby się stać. Nie pomyślałem o tobie i twoim sekrecie, w ogóle nie myślałem. Chciałem tylko utrzeć nosa temu gnojkowi, a zaszkodziłem przede wszystkim tobie. Jestem skończonym debilem
- Daj spokój, Łapo. Nie mam do ciebie żalu. Jestem nawet gotów ci wybaczyć. Musisz mi jednak obiecać, że nigdy więcej nie popełnisz takiej głupoty – powiedział z delikatnym uśmiechem. Remus doprawdy nie mógł sobie wybaczyć tego, co stało się w czasie ostatniej pełni, ale nie chciał obwiniać za to Syriusza. Chłopak zrobił coś bardzo głupiego, ale na pewno nie zrobił tego celowo. Nie chciał przecież zaszkodzić Lupinowi. Z pewnością nie chciał też, żeby Luniek zaatakował Snape'a. Black po prostu taki był. Najpierw działał, potem myślał. Dlatego Remus nie miał powodów, by się na niego gniewać.


*



Lily długo myślała nad tym, jak skłonić Łapę do tego, żeby porozmawiał z Dorcas. Na początku postanowiła, że sama z nim porozmawia i po prostu powie mu, co o nim myśli. Po chwili stwierdziła jednak, że to zły pomysł. Zarówno ona, jak i Syriusz pamiętali wciąż o tym, jak dziewczyna prawie go pocałowała. Oboje wyjaśnili sobie, że było to dużą pomyłką. Mimo to cały czas odczuwali względem siebie pewien dystans, dlatego też Evans zrezygnowała z rozmowy z Gryfonem. Pomyślała, że może napisać do niego list. To jednak wydało jej się jeszcze głupszym pomysłem. Wyszłaby na idiotkę. Po co posyłać sowę osobie, którą widuje się codziennie i to kilka razy w ciągu dnia? Ruda chciała nawet posunąć się do tego, co w myślach nazywała ostatecznością. Tym czymś była rozmowa z Potterem. Lilka chciała poprosić go, by pogadał z Syriuszem i zasugerował mu, żeby wyjaśnił Dorcas kilka spraw. Ale i ta idea nie wydała się Lily dobra. Musiałaby spędzić czas sam na sam z Jamesem, a to nie wchodziło w grę. Poza tym chłopacy się pokłócili, więc Rogacz i tak w żaden sposób nie pomógłby jej. Nie miała zamiaru przecież przekonywać go pocałunkami jak w tym głupim śnie. Gryfonka długo zastanawiała się nad tym, w jaki sposób mogłaby rozwiązać swój problem. W końcu do jej rudej główki wpadł znakomity pomysł. Dziewczyna szybko podbiegła do Anne, która stała na przeciwległym końcu korytarza, pociągnęła ją za rękaw szkolnej szaty i odciągnęła na bok, przerywając tym samym pogawędkę, którą Loran prowadziła z uroczym brunetem. Dziewczyna posłała Lily zdumione spojrzenie, bo przecież rudowłosa nigdy nie zachowywała się aż tak niegrzecznie. Evans jednak zdawała się nie zauważyć tego, że zrobiła coś nie tak, bo od razu zagadnęła przyjaciółkę:
- Anne, o ile dobrze pamiętam, jesteś umówiona dziś z Remusem, prawda? Korki z astronomii? - na każde z pytań szatynka odpowiedziała twierdząco, co niezmiernie ucieszyło Evans. Dziewczyna powtórzyła przyjaciółce to, co rano powiedziała jej Dorcas. Przekonywała, że Syriusz musi wyjaśnić Meadowes całą tą zagmatwaną sytuację. 
- Myślę, że możesz pogadać na temat z Remusem. On w przeciwieństwie do reszty Huncwotów jest inteligentny i może pogadać z Łapą na ten temat. Sama bym go o to poprosiła, ale umówiłam się już z Sevem – powiedziała ruda.
- Nie wiem, czy to dobry pomysł – stwierdziła Anne – Nie wiem, czy mamy prawo wtrącać się w ich sprawy, Lily. Nie chcę bawić się w swatkę.
- Nie masz się w nią bawić. Dor nie dowie się o niczym. Black ma tylko wyjaśnić jej, dlaczego ją pocałował. Dorcas bardzo na tym zależy. 
Zrezygnowana Loran przystała na pomysł przyjaciółki, chociaż wcale go nie popierała. Obiecała porozmawiać z Lupinem. Chociaż jak znała chłopaka, była prawie pewna, że on nie będzie chciał się mieszać w miłosne sprawy swojego kumpla.


*


Lily i Snape szli dziedzińcem zamku. Wszyscy, których mijali, spoglądali na nich ze zdziwieniem, ponieważ jakże zwykle zgodna para przyjaciół, wyraźnie się sprzeczała. Evans ze smutkiem stwierdziła, że ostatnio zdarza im się to coraz częściej. Ich relacja bardzo się zmieniła i niestety dziewczyna uważała, że ta zmiana poszła w zdecydowanie złym kierunku. Nie chciała umywać rąk, ponieważ zawsze uważała, że wina leży po obu stronach, ale czuła, że Severus jej ucieka. Coraz mniej czasu spędzał z nią, ostatnio niemal każdą wolną chwilę spędzał w towarzystwie Mulcibera i Avery'ego. Wbrew pozorom Evans nie była zazdrosna. Nigdy nie traktowała Snape'a tak, jakby należał tylko do niej. Nigdy także nie przekreślała kogoś tylko dlatego, że należał do Slytherinu. Jednak dwoje nowych przyjaciół Seva wyjątkowo nie przypadli jej do gustu, a wszystko przez to, że maczali oni palce w czarnej magii. Takiego zachowania Lily w żaden sposób nie mogła usprawiedliwić i wyjaśnić. Bała się, że jej najlepszy przyjaciel także zapała miłością do czarnoksięstwa. Prosiła go tyle razy, żeby nie zadawał się z takimi, jak oni, ale Ślizgon jakoś nie chciał jej słuchać.

- ...myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi – mówił Snape. - Najlepszymi przyjaciółmi...
- Jesteśmy przyjaciółmi, ale nie lubię kilku typów, koło których się kręcisz! Wybacz mi, ale nie cierpię Avery'ego i Mulcibera! Mulciber! Co ty w nim widzisz, Sev? Jest odrażający! Nie wiesz, co próbował zrobić Mary MacDonald? 
- To nic takiego... Taki żart, nic więcej...
- To była czarna magia i jeśli uważasz, że to śmieszne...
- A co robi ten Potter i jego kumple? - zapytał ze złością Snape, rumieniąc się lekko.
- Co ma z tym wspólnego Potter?
- Wymykają się gdzieś w nocy. Ten Lupin jest jakiś dziwny. Jak myślisz, gdzie on wciąż znika?
- Lupin jest chory – odpowiedziała Lily. - Mówią, że choruje...
- Co miesiąc przy pełni księżyca?
- Wiem, co myślisz – powiedziała chłodno Lily. - Nie wiem tylko, dlaczego masz jakąś obsesję na ich punkcie. Dlaczego tak Cię obchodzi, co oni robią nocami?
- Próbuję ci tylko wykazać, że wcale nie są tacy cudowni, jak wszyscy uważają.
- W każdym razie nie uprawiają czarnej magii - ściszyła głos – A ty jesteś naprawdę niewdzięczny. Słyszałam, co się stało w nocy. Wlazłeś do tego tunelu pod Wierzbą Bijącą i James Potter uratował cię przed tym, co kryło się na końcu...
- Uratował? Uratował? Myślisz, że odgrywał bohatera? Ratował siebie i swoich przyjaciół! I nie będziesz... nie pozwolę ci...
- Nie pozwolisz? Ty mi czegoś nie pozwolisz?
Zielone oczy Lily zmieniły się w szparki. Snape natychmiast się zreflektował.
- Nie to chciałem powiedzieć... ja... ja po prostu nie chcę, żebyś wyszła na głupią... on... ty mu wpadłaś w oko, James Potter dowala się do ciebie! - Te słowa wyrwały my się mimowolnie. - A on wcale nie jest... Wszyscy myślą... Wielki mi bohater... czempion quidditcha...
- Wiem, że James Potter jest zarozumiałym palantem – przerwała mu. - Nie musisz mi tego mówić. Ale Mulciber i Avery są po prostu źli. Oni są źli, Sev. Nie rozumiem, jak możesz się z nimi zdawać. *


*



Anne siedziała teraz przy tym samym stoliku, przy którym rano panna Evans planowała pisać swoje wypracowanie z transmutacji. Stolik ten zakrywały teraz mapy nieba i różne książki, które mówiły o astronomii. Obok dziewczyny siedział Lupin, który zawzięcie tłumaczył coś swojej towarzyszce. Ta jednak od dobrych kilu minut wcale go nie słuchała. Nie mogła skupić się na wykładzie Remusa, ponieważ wciąż pamiętała o obietnicy, którą złożyła Lily. Loran postanowiła jednak zgadnąć Lunatyka. Stwierdziła, że nie zaszkodzi z nim o tym porozmawiać. Jeżeli się zgodzi, to może faktycznie coś dobrego z tego wyjdzie. Jeżeli odmówi, to trudno. Powie przyjaciółce, że próbowała przekonać Lupina o jej pomysłu.
- Remus? - zagadnęła – Mam do ciebie małą prośbę. Właściwie to Lily i ja mamy prośbę. Zrozumiemy, jeżeli się nie zgodzisz. Trochę nam głupio zwracać się do ciebie z tą sprawą, ale uważamy, że jesteś jedyną osobą, która może coś zaradzić w tym wypadku i...
- Anne – powiedział miękko – Powiedz po prostu, o co chodzi.
Dziewczyna przedstawiły Lunatykowi pomysł jej przyjaciółki. Wytłumaczyła, że ona wcale go nie pochwala, ale obiecała Lily, że spróbuje jakoś naprawić poplątaną relację Dorcas i Blacka.
- Sam nie wiem, Anne – przyznał – Nie lubię wtrącać się w sprawy innych, ale niech będzie. Pogadam z Syriuszem, ale nie zamierzam go do niczego zmuszać. Łapa sam musi podjąć decyzję.


*



Syriusz przebierał się właśnie w sportowe szaty. Za dziesięć minut miał wstawić się na treningu quidditcha. Stan, którego zastępował w ostatnim meczu, odszedł z drużyny i Black na stałe zajął jego miejsce. Dawny obrońca Gryfonów najpierw obraził się na Marleya za to, że kapitan zastąpił go kimś takim jak Łapa. Potem stwierdził, że rezygnuje z gry, ponieważ woli skupić się na OWUTEMach. Kapitan drużyny nieźle się zdziwił, kiedy Stan mu o tym powiedział. Nie można jednak powiedzieć, żeby bardzo żałował jego decyzji. Syriusz był świetnym zawodnikiem i rzadko puszczał gole. Black wyciągnął właśnie swoją miotłę spod łóżka, kiedy do dormitorium wszedł Remus.
- Co robisz? - zapytał.
- Idę na trening.
- Pójdę z tobą – powiedział Lunatyk – James nie idzie? - Lupin zauważył, że jego przyjaciele jakoś dziwnie się zachowują, ale nie miał pojęcia o ich kłótni. Rogacz opowiedział mu o tym, co wydarzyło się w czasie pełni, ale jakoś zapomniał wspomnieć, że posprzeczali się z Syriuszem. Oczywiście nie chciał przyznawać się Remusowi do tego, co powiedział Łapie.
- Chyba już poszedł – powiedział Black, siląc się na obojętny ton – To co? Idziemy?
Przyjaciele wyszli z zamku i przez jakiś czas szli w milczeniu. Lupin zastanawiał się, w jaki sposób zacząć rozmowę. Nie chciał wzbudzać żadnych podejrzeń Łapy. Przecież teoretycznie nie wiedział o tym, co się stało. Nie mógł powiedzieć, że Anne mu o wszystkim powiedziała.
- Syriusz, pokłóciłeś się z Dor? - zapytał w końcu – Jakoś dziwnie się zachowujecie – dodał przebiegle.
Zrezygnowany Black opowiedział przyjacielowi całą historię. Oczywiście Remus udał zaskoczonego. Zachowywał się tak, jakby pierwszy raz o tym słyszał. 
- Nie uważasz, że powinieneś z nią porozmawiać? - zapytał Lupin
- Uważam. Nawet chciałem to zrobić, Luniaczku. Ale ostatnio zupełnie nie miałem do tego głowy.
Remus w żaden sposób tego nie skomentował, toteż przyjaciele w ciszy udali się na boisko.


*


Marley załamywał ręce, widząc dzisiejszy trening. W całej jego quidditchowej karierze Gryfoni nie grali tak źle, jak dzisiaj. To było nawet gorsze niż ich mecz, kiedy prawie cała drużyna męczyła się z kacem. Kapitan powoli tracił nadzieję na zwycięstwo pucharu. A tak mu na tym zależało, przecież to jego ostatni rok w Hogwarcie. Za całe niepowodzenie treningu odpowiedzialni byli Potter i Black. Panowie postanowili zademonstrować swoje napięte stosunki całej drużynie. Syriusz, po każdej obronionej przez siebie bramce, celował kaflem w głowę Jamesa. Dwa razy nawet udało mu się trafić prosto w czerep okularnika. Marley oczywiście próbował załagodzić sytuację, krzycząc na Łapę. Ale ten zawsze tłumaczył, że to wiatr znosi piłkę. James oczywiście nie pozostawał mu dłużny. Parę razy prawie zwalił go z miotły. Tłumaczył, że obok ucha Syriusza zobaczył złotego znicza i bardzo chciał go złapać. Huncwoci skutecznie rozstrajali resztę drużyny, która zamiast skupić się na grze, wolała obserwować ich potyczki. Bezradny Marley rozkładał ręce. Obiecał sobie, że jeżeli do następnego treningu sytuacja między Blackiem i Potterem nie ulegnie poprawie, zwróci do McGonagall z prośbą o pomoc.


*



Szczerze powiedziawszy James miał już dosyć tej całej kłótni z Syriuszem. Już dawno zrozumiał, że źle postąpił. Zagalopował się, chociaż nie miał do tego prawa. Działał w afekcie. To, co powiedział, wcale nie odzwierciedlało jego myśli. Było zupełnie odwrotnie i Potter postanowił powiedzieć o tym Blackowi. Miał nadzieję, że Syriusz go zrozumie i to nieporozumienie nie naruszy ich przyjaźni. Rogacz zaczekał na swojego przyjaciela w szatni. Reszta drużyny udała się już do zamku. Oprócz Jamesa w pomieszczeniu była tylko Dorcas, która polerowała rączkę swojej miotły. Do pomieszczenia wszedł w końcu także i Syriusz. Ściągnął z siebie sportowe szaty i rzucił je w kąt.
- Łapo? - zagadnął Rogaty – Możemy pogadać? - miał ogromną nadzieję na to, że przyjaciel mu nie odmówi.
- Nie teraz, Potter – powiedział chłodno długowłosy – Muszę porozmawiać z Dor.
Dziewczyna posłała mu pełne zdziwienia spojrzenie. Zrezygnowany James opuścił szatnię. Obiecał sobie jednak, że tak łatwo nie odpuści. Wie, że Syriusz ma prawo być na niego zły, ale w końcu kiedyś muszą pogadać, prawda?
Meadowes dalej czyściła swój sportowy sprzęt, udawała, że wypowiedziane chwilę wcześniej słowa wcale jej nie dotknęły. Jednak cała spięta czekała na to, co Syriusz chciał jej powiedzieć. Chłopak usiadł naprzeciwko koleżanki. Wyrwał jej miotłę z ręki i odłożył ją na bok.
- Dor, musimy pogadać – powiedział – A właściwie ja muszę ci coś powiedzieć. Na początku przepraszam za to, że ostatnio zachowywałem się jak skończony dupek. Już dawno powinienem był z tobą rozmawiać, ale ostatnio tyle rzeczy musiałem naprawić... Pamiętasz, jak chodziłem z Kate, prawda? Opowiadałem ci o tym, jak było nam cudownie, pamiętasz? Nie powiedziałem ci jednak, dlaczego się rozstaliśmy. Dorcas, ona mnie zdradziła. A ja naprawdę ją kochałem. Potem obiecałem sobie, że już nigdy się nie zakocham, ale złamałem tę obietnicę. Nie planowałem tego, próbowałem od tego uciec, jednak ten bal walentynkowy... Dorcas, kocham cię i nic na to nie poradzę. Dlatego cię wtedy pocałowałem. Wiem, że zawsze traktowałaś mnie jak przyjaciela i jeżeli nie czujesz do mnie nic więcej, to wierz mi, że to uszanuję. Po prostu musiałem ci to wyjaśnić. - 


Z każdym wypowiadanym przez niego słowem, oczy Meadowes coraz bardziej się powiększały. Miała wrażenie, że to sen, z którego wcale nie chciała się budzić. Nie za bardzo wiedziała, co ma teraz powiedzieć. Syriusz czekał na jej reakcję. Jednak Dorcas tylko na niego spoglądała ze zdziwieniem.
- Dor? Powiedz coś wreszcie – dziewczyna starała się otrząsnąć ze zdziwienia, jakie wywołało u niej wyznanie Gryfona, ale nie było to takie łatwe. Po chwili jednak zdołała wydusić z siebie kilka słów.
- Okej, chyba zrozumiałam.
- Czyli... - Black zaczął niepewnie - ... zostajemy przy przyjaźni? - Dorcas podeszła bliżej. Tak, że dzieliło ich już tylko kilka centymetrów. Położyła dłoń na policzku chłopaka.
- Ale z ciebie głuptas.
Niby kilka wypowiedzianych słów, ale tak wiele znaczyły one dla Syriusza. Meadowes pocałowała nagle Łapę delikatnie, ale stanowczo i nic już poza nimi dwojga się nie liczyło. 


*


W starej opuszczonej klasie Peter i Kate spędzali razem wieczór. Para była złączona w ciasnym uścisku. Zadowolony chłopak zachłannie całował swoją piękną dziewczynę, błądząc rękoma po jej plecach. Wydawało mu się, że jest najszczęśliwszy na świecie. Wcale nie rozumiał zarzutów Syriusza. Black, bojąc się o przyjaciela, opowiedział mu swoją miłosną historię i jej smutny finał. Peter zapytał o wszystko Kate. Dziewczyna powiedziała, że wcale nie zdradziła Syriusza. Glizdogon, mimo swojej długoletniej przyjaźni z chłopakiem, uwierzył swojej ukochanej. Dlaczego miałaby go okłamywać? Peter myślał, że Łapa jest po prostu zazdrosny, bo jego była dziewczyna wybrała jego, Glizdka, a Syriusz nie mógł się z tym pogodzić. Pettigrew czasami nie dowierzał własnemu szczęściu. Kate była przecież śliczna, zgrabna i inteligentna, a w dodatku zakochana w nim do szaleństwa. Biedny Glizdogon nie wiedział jednak, jak bardzo się myli. Jego dziewczyna wcale go nie kochała. Nawet go nie lubiła. Uważała, że jest obrzydliwy. Nienawidziła, kiedy ją dotykał. A najbardziej nie lubiła tego, kiedy wkładał swoje tłuste ręce pod jej bluzkę i gładził nagie plecy. Pocieszała się jednak, że dzięki Peterowi osiągnie swój cel. Stwierdziła, że ostatecznie może się trochę poświęcić, by osiągnąć to, co zamierzała.



* Fragment książki J.K. Rowling "Harry Potter i Insygnia Śmierci"

17 komentarzy:

  1. Aaaaaaa! Dorcas i Syriusz razem ❤️ NARESZCIE 😘 Ależ sie cieszę :-) nie mogę przestać uśmiechać się do ekranu :-) Podobał mi się sen Lily ;-) jej podświadomość daje jej do zeozumienia, że jednak czuje cos do Jamesa ;-) Mam nadzieje, że w następnym rozdziale chłopaki się pogodzą ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Repesco,
      dziękujemy, za komentarz. Jeżeli chodzi o Lily i Jamesa... Ich relacje już niedługo bardzo się zmienią, właściwie będą jak sinusoida, aż same trochę się tego boimy. ;)

      Usuń
  2. Drogie Łapo i Rogaczu
    Dziękuję za dedykację, przez cały dzień będę uśmiechnięta. Strasznie podobał mi się rozdział i strasznie się cieszę że Syriusz i Dor są razem. Mam nadzieję że niedługo zobaczę Huncwotów pogodzonych, oczywiście nie ma Peter, chodź go nienawidzę w końcu pozna się na Kate? Mam nadzieję że mój pierwszy komentarz się podobał :) Czekam na next XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Rose!
      Nawet nie wiesz, jak się cieszymy, że odważyłaś się napisać na blogu. To dla nas naprawdę ogromna radość. Cieszymy się też, że nasza dedykacja sprawiła Ci przyjemność.
      Huncwoci nie będą gniewać się wiecznie, kiedyś trzeba w końcu sobie przebaczyć, prawda? Jeżeli chodzi o Petera... Chłopak jest naprawdę zakochany, w końcu to jego pierwszy poważny związek. Natomiast Kate tak łatwo nie odpuści, ma swój cel i będzie starała się go osiągnąć.
      Pozdrawiamy,
      ~ Łapa i Rogacz

      Usuń
  3. Po pierwsze dziękuję Wam za dedykację! Rozdział bardzo mi się podobał. Te momenty z Łapą i Dor... Nie no uwielbiam je. Szczególnie jak Syriusz wyznał jej uczucia. Ciekawa jestem jak opiszecie to dalej. Widzę, że James również chce się pogodzić z Syriuszem. Mam nadzieję, że się pogodzą. No i na koniec Kate. Wiedziałam, że ona coś planuje. Ciekawe tylko co. Wybaczcie, że tak krótko, ale jestem strasznie zmęczona. Pozdrawiam ~Dorcas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Dorcas!
      Cieszymy się ogromnie, że podoba Ci się to, co zrobiłyśmy z Syriuszem i Dor. Para ma już pewien plan na życie i mamy nadzieję zrealizować go do końca.
      Huncwoci w końcu się pogodzą, nie będą się przecież wiecznie na siebie gniewać.
      Kate sporo kombinuje i wprowadzi zamieszanie. Wszystko wyjdzie wraz z czasem. :)
      ~ Łapa i Rogacz

      Usuń
  4. Cudny rozdział Syriusz i Dor ♥ kocham ,a glizdek powinien uważać bo inaczej będzie źle... czekam na kolejną notke ~Brysia

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam na rozdział 39 http://syriusz-black-i-dorcas-meadowes.blogspot.com/2015/06/rozdzia-39-sa-rzeczy-o-ktorych-chopak.html oraz na nn http://dorcas-pisze.blogspot.com/2015/06/prolog.html
    P.S. Śliczny szablon

    OdpowiedzUsuń
  6. Yeah, nadrobiłam zaległości i w końcu mogę być na bieżąco :3
    Rozdział super, jak każdy z resztą ;)
    Kurczę, jak ja nie lubię tej atmosfery napięcia między przyjaciółmi :/ mam nadzieję, że szybko się pogodzą i wszystko będzie cacy :>
    Kate.. wredna małpa. Nienawidzę takich osób. Ale w sumie to ją podziwiam. Żeby poświęcić się do takiego stopnia, żeby Glizdek ją obmacywał i całował? Szacun XDDD
    Dorcas i Syriusz <3 cuuudownie. Jedna sprawa już uporządkowana :)
    Mam nadzieję, że kolejne również się poukładają w najbliższym czasie :)
    Pozdrawiam i przesyłam ogrooomne pokłady weny, oby rozdział pojawił się jak najszybciej :*
    /Annabeth

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Annabeth!
      Cieszymy się ogromnie, że aż tak podoba Ci się nasze opowiadanie.
      Huncwoci niebawem się pogodzą, nie będą wiecznie udawać, że się nie znają.
      Kate ma pewien plan i do jego realizacji potrzebuje właśnie Petera, który okazał się dla niej łatwym łupem, stąd jej wielkie poświęcenie.
      Niektóre sprawy w najbliższym czasem trochę się pokomplikują, ale i one wyjdą z czasem na prostą.
      Następny rozdział w najbliższy piątek. :)
      ~ Łapa i Rogacz

      Usuń
  7. Kochane Dziewczyny,

    zacznę może od tego, że bardzo podoba mi się nowy wygląd bloga, a ten nagłówek to już w ogóle :)

    I co ja mam znowu napisać, jak każdy Wasz rozdział jest genialny? Powiem tak, jesteście mega zdolne, a wasze opisy wpędzają zapewne niejedną osobę w kompleksy (w tym mnie). Zapewne was nie zaskoczę, jeśli napiszę, że jestem jedną z osób, które cieszą się ze zbliżającego się końca piątej klasy i pozbycia się Snape'a. No nie trawię gościa :) Ale przejdę może do rzeczy.

    Ogólnie to współczuję Syriuszowi. Tyle spraw zwaliło mu się na głowę. Oczywiście nie jest bez winy, ale jak już chyba wspominałam, James nie powinien porównywać go do jego rodziny, bo to było w stosunku do niego nie fair. Uważam, że tylko Lupin miał prawo powiedzieć mu coś takiego, ale zapewne nie posunąłby się nigdy tak daleko. I jeszcze ta sprawa z Dorcas. Black zachował się trochę głupio. Rozumiem, że nie chciał jeszcze z nią rozmawiać, bo zajmował się czymś innym, ale mógł jej chociaż powiedzieć, żeby chwilę zaczekała, a wszystko jej wyjaśni, a nie traktować ją jak powietrze, bo to chyba jeszcze gorsze niż powiedzenie komuś, że nic z tego nie będzie.

    Podobał mi się sen Lily. Zastanawiam się, czy coś oznaczał, czy był to raczej zwykły "koszmar"? Nie ukrywam, że jestem bardzo ciekawa, jak połączycie tą dwójkę. Już się nie mogę tego doczekać :)

    Cieszę się, że Dorcas powiedziała o wszystkim Evans. Może powinna to zachować dla siebie, ale z drugiej strony nie wiedziała, co zrobić z Syriuszem i jego zachowaniem, więc nie mogła już dłużej wytrzymać. Nie spodobała mi się tylko reakcja Rudej. Nie wiem, może to ja jestem jakaś uprzedzona, ale trochę zirytowało mnie jej zachowanie. Od razu założyła najgorsze i zaczęła obrażać Blacka, a jeszcze niedawno sama chciała go pocałować. Mam mieszane uczucia w tym momencie.

    Wiedziałam, że Luniek nie będzie się gniewać na Syriusza, chociaż mógłby. Tego to już mi w ogóle żal, bo zawsze, w każdej sytuacji potrafi znaleźć dla siebie negatywy i całą winą obarczyć siebie. Nieważne, że przyjaciel go zawiódł, ważne, że prawie zabił człowieka. Ja go rozumiem, ale z drugiej strony chciałabym, żeby trochę sobie odpuścił. Liczę na to, że macie dla niego szczęśliwe zakończenie historii :)

    Lily i Severus... Nie będę się znowu rozpisywać jak bardzo go nie lubię i cieszę się, że to już prawie koniec ich przyjaźni. Wiem, jestem okrutna, ale jednak nie przypadł mi ten "związek" do gustu.

    Cieszę się, że Syriusz jednak porozmawiał z Dorcas. Nie sądziłam jednak, że od razu pójdzie do niej i wyzna jej miłość. Naprawdę jestem mile zaskoczona. Mam nadzieję, że to prawdziwe uczucie i nikt z tej dwójki nie przejedzie się na tym związku. Ciekawi mnie, czy ta dwójka będzie razem już do końca czy jednak macie dla niej jeszcze inne plany.

    Wiedziałam, że Kate ma jakieś plany co do Petera i z niecierpliwością czekam na rozwiązanie akcji. Mam jakieś takie przeczucie, że Kate ma coś wspólnego ze Ślizgonami czy Śmierciożercami i chce przez Glizdka dostać się do Huncwotów czy ogólnie sprowadzić go na złą drogę. Jestem ciekawa, o co chodzi, ale obawiam się również, czy nie macie w planach czegoś podobnego do mojego pomysłu względem Petera, ale to jeszcze trochę czasu minie, zanim u mnie pojawi się ten wątek, więc mam nadzieję, że do tego czasu dowiem się, o co chodzi Kate.

    Czego mi w tym rozdziale brakowało to rozmowy Jamesa z Syriuszem. Liczę na to, że pojawi się w następnym rozdziale. Wiem, że skupiacie się ogólnie na wszystkich Huncwotach, ale chętnie przeczytałabym również o jakiejś konfrontacji Potter - Evas :)

    Pozdrawiam Was serdecznie w ten gorący dzień
    Luthien

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Luthien!
      Twój komentarz jest przecudowny i nawet nie wiesz, jaką sprawił nam przyjemność. Obie mamy wielkie uśmiechy na ustach.
      Cieszymy się, że podoba Ci się nowy szablon, dużo nad nim pracowałyśmy i powoli zaczynało nam brakować cierpliwości.

      Również bardzo się cieszymy z tego, że Snape niedługo zniknie z horyzontu, a przynajmniej odwali się od Lily. Obie lubimy Severusa z czasów Harry'ego, ale Smarkerus - przyjaciel Evans niesamowicie nas denerwuje, na szczęście już niedługo się go pozbędziemy.

      Jeżeli chodzi o sens Lily... Pewna jego część już niedługo się spełni i dla Evans będzie to prawdziwy koszmar.

      Lily źle postąpiła, jeżeli chodzi o sprawę Syriusza i Dorcas. Najpierw dorobiła sobie własną teorię (tak jak zawsze), a potem wszystko wygadała Anne, chociaż Dor wcale jej o to nie prosiła. Na szczęście jej działanie przyniosło dobry skutek, bo Syriusz porozmawiał z Meadowes.

      Lupin to prawdziwy anioł w ludzik ciele, zaplanowałyśmy mu życie i będzie w nim dość dużo cierpienia, ale ostatecznie powinien być szczęśliwy.

      Jeżeli chodzi o Dor i Syriusza... Ich historia także jest już obmyślona i myślimy, że będzie dość nietypowa i może trochę zaskakująca.

      Kate ma określony plan i za wszelką cenę będzie starała się go zrealizować, dlatego wykorzystuje Petera, który po prostu jest jej do tego potrzebny. Wszystko wyjdzie z czasem. :)

      Rozmowa Łapy i Rogacza już niedługo się odbędzie i panowie w końcu się pogodzą. Jeżeli chodzi o Lily i Jamesa to właśnie oni w kolejnych rozdziałach będą grali pierwsze skrzypce, co sprawi, że ich relacja diametralnie się zmieni.

      Jeszcze raz dziękujemy za Twój przecudowny komentarz i również pozdrawiamy! :)
      ~ Łapa i Rogacz

      Usuń
  8. Kochane Dziewczyny!

    Dzisiaj bardzo krótko, bo chcę mi się spać, a w takim stanie lepiej żebym nic nie pisała, ale jak już tu jestem to nie będę się wycofywać :P

    Rozdział bardzo, bardzo długi. Zazdroszczę, ja osobiście nie potrafiłabym czegoś takiego napisać, tym bardziej, że to byłoby strasznie męczące, nie to co u Was.

    Evans taka zakochana w tym Rogaczu, że ja Wam mówię... Aż jej się romantico sny śnią :D Oj Lily, Lily... Jeszcze nieraz zapragniesz Jamesa Pottera pocałunków!

    Cała sprawa z Dorcas i Syriuszem... Niby Gryfoni, a zwykłej rozmowy się boją. Zwykłej, niezwykłej, bo w sumie zadecydowałaby ona o lasach swoich z życiem u boku lub z dala ukochanej osoby. I zadecydowała, na szczęście w pełni poprawnie... Nie mogę się oprzeć: TO TAKIE SŁODKIE!!!!!!!! Skończyłam.

    Czekam jeszcze tylko na pogodzenie się najlepszych przyjaciół na całym świecie. Aż mnie zabolało jak Syriusz odezwał się do Jamiego. Okay, zrobił wobec niego coś nie fair, ale mógł chociaż posłuchać, co ma do powiedzenia, oboje chcą przecież tego samego.

    Tak teraz myślę... Zauważyłam, że mężczyźni mają taki instynkt stadny. Kobiety mają zazwyczaj taką BFF, a chłopaki nie za bardzo. Tak na przykład nie Huncwotów i mojego brata można stwierdzić. Tak teraz myślę :D

    Tyle. Mówiłam, że krótki, prawda? Chociaż i tak dobrze, jak na moją senną głowę. Już za niedługo luźny rozdział u mnie, więc możecie już się spakować i wyruszyć w drogę ku nowej przygodzie :D

    Pozdrawiam
    Gabby

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapraszam na rozdział 40 http://syriusz-black-i-dorcas-meadowes.blogspot.com/2015/06/rozdzia-40-kompromis.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochane,

    Wreszcie do Was wpadłam. Jestem naprawdę oczarowana tym jakże długim rozdziałem. Jednakże nie rozumiem zaachowania Syriusza, uważam, że Potter miał prawo wściekać się na Łapę. Czemu? Ponieważ to własnie James uratował im wszystkim tyłki. Ryzykował przy tym własne życie i nie dzwię się Potterowi, że zareagował tak gwałtownie.
    Zrobił to, bo się bał. O siebie, o Smarka, o Remusa i pewnie też o Syriusza, który gdyby doszło do katastrofy najpewniej zostałby wydalony ze szkoły i skończyłby w Azkabanie.

    Najważniejsze jednak, że nierozłączna dwójka niebawem się pogodzą, bo oboje tego pragną.

    Sprawa z Dorcas okazała się tak prosta. Oboje się kochają. Jak dziewczyny zareagują na ten związek, czy będą wsparciem dla Doris, czy raczej spróbują namówić ją, żeby jeszcze raz przemyslała swoją decyzję.

    Podsumowując rozdział bombowy, opisy nieziemskie - szczególnie początek. Muszę Was wypożyczyć, będziecie pisać mi opisy, bo są tak genialne, że aż mnie skręca z zazdrości ^^ oczywiście żartuję z zazdrością .

    Chylę głowę nad Waszym geniuszem.

    Pozdrawiam
    Em

    OdpowiedzUsuń
  11. Hahahahahaha, ale debil z Glizdogona XD
    Syriusz z Dorcas♥
    Rozdział przepiękny. Bardzo podobał mi się początek - tak ładnie napisany.
    To ja lecę dalej czytać ^^
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Witajcie moje Drogie,
    Pierwszy akapit majstersztyk, napisany genialnie, aż zazdrość ściska ;) Uwielbiam te Wasze opisy.
    Mimo mojej wielkiej i ogromnej miłości do Jamesa tym razem staję po stronie Łapy. Mimo tego, że postąpił karygodnie to Potter nie miał prawa obrażać go mówiąc o jego pochodzeniu. Myślę, że Syriusz wielokrotnie udowodnił, że z familią Blacków łączy go tylko nazwisko. I dlatego James mógł go wyzwać, a nawet uderzyć co pewnie Łapa przyjąłby z godnością i skruchą, ale nie miał prawa mu ubliżyć w ten sposób. Ciesze się, że pod koniec rozdziału miał chęć naprawić swój błąd i tak jak zapowiedział łatwo nie odpuści:)
    Co do Remusa, podziwiam go szalenie za tak wielkie serce i zdolność wybaczania. Przecież mógł okaleczyć, ugryźć a nawet zabić Severusa, gdyby nie pomoc Jamesa. Wielki szacunek dla niego za to, ja pewnie byłabym zła na Syriusza i musiałoby dużo wody upłynąć zanim bym mu wybaczyła i znów zaufała. Pokazujecie tutaj jak ważni są dla Lupina przyjaciele i jego więź z chłopakami.
    Syriusz i Dorcas. Nie spodziewałam się, że tak szybko się zejdą. Ani tego, że Łapa zdobędzie się na takie wyznanie. Jestem miło zaskoczona i jak najbardziej kibicuję tej dwójce. Co do Lily, muszę przyznać, że na taką inteligentną osobę jej rada była co najwyżej głupia. Jako przyjaciółka powinna bardziej zachęcać do szczerej rozmowy i wyjaśnienia sytuacji, a nie tłumaczenia, że Black i Potter to zło ostateczne i najeży ich unikać jak ognia. Trochę się nią rozczarowałam, jednak zaplusowała chęcią pomocy i zaangażowaniem w to Anne i Remusa. Co ostatecznie doprowadziło do ich zejścia się:)
    Tak czułam, że z Peterem i Kate to jakaś grubsza afera.
    Pozdrawiam
    Rogata

    OdpowiedzUsuń